Powrót do domu

 
      Jeśli ktoś powie, że nie jestem optymistą...
Mimo, że sam mam poważne kłopoty ze zdrowiem,
odwiedziłem dzisiaj moją matkę.  Martwię się jej
skokami ciśnienia, a ona nie potrafi się beze mnie
obyć.  Przy okazji jednak ktoś z rodziny mnie
obrugał - trudno mi zrozumieć za co, ale
postanowiłem tego nie dociekać, bo mógłby
przecież kiedyś sam się pofatygować. Po drodze
zrobiłem zdjęcie skweru imienia spalonej przez
mafię reprywatyzacyjną w lesie kabackim Wandy
Brzeskiej. 
     Jakże dziwne bywa wyobrażenie o ludzkiej
przyzwoitości.  Ojciec Jana Śpiewaka, znany
profesor, obrugał syna za to, że dał się ułaskawić.
"Shame, wstyd!" - napisał i wytknął mu, że nie
troszczy się o rodzinę.  Niestety syn za bardzo
się interesował reprywatyzacją w Warszawie. Od
profesora można by oczekiwać, że szczerze powie:
"Przykro mi, że wyhodowałem na swym łonie
socjalistę!"  Ale to by nie brzmiało dobrze, prawda? 
    Zgodnie z obowiązującą "konserwatywną"
moralnością bieda jest złem, a własność jest
święta.  Nie mówi się o przyczynach biedy
i bogacenia się, ale marszczy brwi.  Jeśli napiszę,
że jestem całym sercem po stronie biednych ludzi,
to usłyszę, że zapewne są to lenie i nieroby, takie
jak ja, a innych wśród nich nie ma.  A za zabicie
bezdomnego można dostać pół roku, bo to
przecież nie jest człowiek. 
    Przy okazji ubawił mnie mój niezamierzony(?)
dowcip. Napisałem bowiem: "Profesor Śpiewak
obrugał syna Pawła." I odezwali się znajomi z
Facebooka, same poważne osoby, które rzadko
mnie zaszczycają uwagą, żeby to sprostować,
bo przecież syn ma na imię Jan, a nie Paweł.  
Ale, czy nie jest synem Pawła?...Oczywiście
poprawiłem, przepraszając za niedopatrzenie. 
    Wracając odnalazłem w telefonie wiadomość,
w której ktoś napisał, że już mnie nie lubi.
Nie zdziwiło mnie to wcale, bo jak można lubić
kogoś takiego jak ja, ale zatrzymałem się w
drodze na przystanek, żeby wysłuchać od tej
osoby, której sam nie przestałem darzyć
sympatią, jak sobie mnie wyobraża i odpowiedzieć
na jej poważne pytania.  Osoba ta przecenia
mą inteligencję, a nie docenia chyba wyobraźni
i uczuć. 
     A ponieważ przez cały czas padał deszcz,
zalewając ekran telefonu i nie udało mi się uciec
przed burzą, więc wszedłem do małego sklepiku,
w którym zwykle były co najwyżej dwie osoby.
Teraz było ich ze dwadzieścia, a wszyscy spoceni
i ogromnie spragnieni piwa - w tym jakaś
"wycieczka" Ukraińców.  Zostawiłem kilka rzeczy
przy kasie, mówiąc właścicielowi, z którym dobrze
się znam, że je zostawiam i poszedłem po
pozostałe. Ale ktoś sobie zażartował i zabrał mi
jeden produkt. Ot tak, "dla jaj", jak się okazało,
skoro ja piwa nie kupowałem.  
      Przemoczony i pół żywy dotarłem na przystanek
i usiadłem, ale nagle poczułem przykry zapach
ludzkich odchodów, które ktoś tu pozostawił...
O jedenastej w nocy podczas burzy nie miałem już
gdzie pójść. Nie medytowałem więc nad owym
zapachem, choć trochę mnie mdliło. Po kilkunastu
minutach wsiadłem w autobus, ale mając zajęte
ręce nie przeczytałem wiadomości od entuzjasty
Rafała Trzaskowskiego. Zrobiłem to dopiero w
domu.
      "Koronawirus to ściema. Nie ma żadnego
koronawirusa. Jebnij się w łeb!" 
      Podziękowałem mu za radę, czym był wielce
zdziwiony, ale zbiło go to nieco z tropu.  To oczywiście 
moja wina. Na stronie, gdzie wszyscy doznawali
orgazmu, bo Trzaska czulił się z tłumem i zebrał milion
podpisów, napisałem, że warto zachowywać dystans.
     A potem zajrzałem na chwilę do wiadomości. 
Sławny amerykański wirusolog, który w 2017 r
przewidział pandemię, napisał, że w Stanach jeszcze
kilka tygodni temu koronawirus był na 75 miejscu
wśród przyczyn śmierci, a teraz jest zdecydowanie
na pierwszym i że spodziewane jest w najbliższym
czasie od 800 tysięcy do miliona sześciuset tysięcy
zgonów z jego powodu. 
     Przypomniał mi się tekst mojego nauczyciela
Mariana Przełęckiego "Nie ma tego, co nie istnieje",
ale widać ludzie kierują się nieco inną logiką. 
    Zastanawiam się czasem, czy powinienem
jebnąć się w łeb, co wcale nie jest takie łatwe,
bo zabić się można, ale pozostają różne tego skutki
dla osób żywych...Albo czy powinienem nauczyć
się żyć z ludzką kupą, bo jak powtarzał mój zmarły
przyjaciel:
     "Kupą mości Panowie, kupy nikt nie ruszy!" 
A ja jednak, inaczej niż Pan Zagłoba, zawsze
trzymałem się trochę z dala od kupy.
    Jednak zauważam też i czuję życzliwą troskę.   
Mój optymizm polega na tym, że wierzę w człowieka,
choć znacznie bardziej wierzę w niewinność innych
stworzeń...które nie myślą zbyt wiele.
     Moja ukochana czarna seterka, którą ojciec kopał,
wpadając na nią na korytarzu, a brat bił smyczą, 
spała ze mną w jednym ciasnym łóżku i patrzyła
mi ufnie w oczy.  I nigdy nie utraciła tej ufności
- nawet, kiedy z dziecka przeistoczyłem się w
dojrzałą osobę i byłem już od niej dużo większy,
a ona zestarzała się i była chora.  A podobnie było
później z moimi kotami. Taka ufność wlewa się w
serce człowieka i nie byłoby chyba większego 
zranienia niż poczucie, że się ją zdradza.
     Ale w świecie ludzi jest często inaczej...
    
    



Komentarze

  1. co my socjalista, syn Pawła wspolnego z reprywatyzacja.
    socjalisci odbieraja wlasnosc a nie reprywatyzuja.
    Przyczyny biedy zapewne widzisz w fakcie, ze nie odbiera sie bogatym?
    Jesli ktos chce miec wiecej, niz moze zarobic w Polsce zawsze ma mozliwosc wyjazdu na Zachod, tak ja ja to zrobilem.
    Albo jest wolnosc albo komunizm.
    Nie mozna miec obu.
    Wolność, to miedzy innymi wolność bogacenia sie, tak jak i wolność, ze mozna nic nie robic i żyć,
    intelektualscie widze z wolnoscia nie jest po drodze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danek, nie znasz tej sprawy, bo w Stanach chyba o niej nie piszą :-)
      On demaskuje reprywatyzację, która jego zdaniem odbywa się w sposób, którego konsekwencją jest śmierć pewnych ludzi, lokatorów i osoby, która walczyła o ich prawa. A ponieważ został skazany przez sąd za fałszywe (według sądu) oskarżenia, prezydent go ułaskawił.
      Widzę różne przyczyny biedy. Jedną z nich jest nieuczciwe bogacenie się kosztem innych i wyzysk. Wolność nie polega na tym, że się rujnuje życie innych ludzi. To nie jest żadna wolność, to nadużycie wolności. Przeczytaj co pisze o tym liberał Mill, nie żaden Marks. Wolno ci wszystko, co nie krzywdzi innej osoby. To wszystko ci wolno. I ty tak żyjesz. ale wielu ludziom to nie wystarcza i przekraczają granice, której przekraczać nie wolno. Tak jak nie wolno ci kogoś zgwałcić, obrabować albo zabić. Intelektualiści są jedynymi ludźmi, którzy rozumieją czym jest wolność. Ale prosty człowiek szanuje ją często niejako instynktownie.

      Usuń
    2. Nazumi, nie bardzo rozumiem Twoja wypowiedz w sprawie wolnosci ekonomicznej.
      Domyslam sie, ze w praworzadnej, demokratycznej Polsce sa ustalone zasady prowadzenia dzialalnosci gospodarczej.
      Że sa ustalone minimalne standardy zawarcia umowy o prace.
      Ktokolwiek nie stosuje sie do ustalonego minimum. łamie przepisy Prawa Kodeksu Pracy.
      Jesli wiec pracownik nie otrzymuje godziwej, czyli minimalnej stawki za swoja prace powinien zglosic to nadużycie do Urzedu Pracy.
      Nie potrzeba tutaj wywodow intelektualistow, policja czy urzednik z Urzedu zapewni, ze przepisy Kodeksu Pracy sa przestrzegane.
      Dla mnie uzywanie slow "nieuczciwe bogacenie się kosztem innych i wyzysk." w demokratycznej Polsce jest mieszaniem ludziom w glowach.
      No chyba, ze wykonujesz prace agitatora w kampanii wyborczej.
      Wtedy wyborcy decyduja, czy chca podniesienia minimalnej stawki wynagrodzenia.
      Ustalanie minimalnej stawki wynagrodzenia jest praktyka praktykowana w demokracjach Zachodu.
      wg mnie piszac co napisales nawolujesz do "socjalistycznej" rewolucji.
      Wychodzisz bowiem poza ramy ustalania minimalnej stawki wynagrodzenia za prace.
      Proponujesz koncepcje "uczciwe lub nieuczciwe bogacenie sie."
      Co to oznacza na ulicy, to juz tylko demonstraci decyduja co jest uczciwe a co nieuczciwe, zaczyna sie rewolucja a co najmniej rozróba w mieście tak jak obecnie w Stanach.
      Rozróby w miastach amerykanskich sa konsekwencja prania mózgów przez tzw liberalnych intelektualistów.
      Takie sa konsekwencje gdy intelektualisci na uniwersytetach (pisze z malej litery) piorą głowy niewinnej mlodzieży dla swoich ciemnych celów.
      Wyeksportujemy wam do europy te pomysly, zrobi sie rozroba też w starym kraju.

      Usuń
    3. Danek, nie ma godziwych zasad prowadzenia działalności gospodarczej. Zatrudnia się ludzi na tzw. umowach śmieciowych, co jest kpiną z praworządności. Widać, że dawno już wyjechałeś z Polski. :-)

      Usuń
    4. Zarobki w sferze budżetowej są zwykłym okradaniem obywatela przez państwo. Ja zresztą
      od kilku lat za tę samą pracę (a obowiązków mam nawet więcej) otrzymuję jedynie 45% wynagrodzenia. Reguluje to jakaś ustawa uchwalona przez ludzi o poziomie inteligencji takiej, że ich na pewno intelektualistami byś nie nazwał. A ja mogę ich nazwać tylko moralnymi debilami. Pomijając fakt, że przez to nie mam z czego żyć...Ktoś na tym zarabia, a jakże.

      Usuń
    5. Nazumi, pozostaje po amerykansku wziąść sprawy w swoje ręce, nie masz nic do stracenia a wszystko do wygrania.
      Do wyborow w Polsce zapewne pozostalo 2 tyg , ktos stanie po Twojej stronie, opozycja, ma zagwarantowane 10% gdy ludzie pojda za Toba.
      Stajesz pod Sejmem, po amerykansku, z transparentem

      7 k zł Min.
      Dla pracownika
      Uniwersytetu

      ten napis zmiesci sie na plakacie, ktory bedziesz trzymal codziennie pod Sejmem, az do wyborow.
      7 k to 7,000 zł tak jak kiedys bylo Y2K czyli komputery mialy oszaleć, gdy zaczynal sie 2,000 rok. Year 2 thousand Y2K
      Gwarantuje Tobie, opozycja wyjdzie z Sejmu porozmawiac z Toba.
      Drugiego dnia zadzwon do radia Tok FM oraz do opozycyjnej TV, ze masz demonstracje pod Sejmem.
      To sa wybory, bedzie sensacja na cala Polske a moze nawet na Europe.
      Jeden czlowiek moze zmienic kraj, tak jak MLK (Martin Luther King) zmienil Ameryke.
      Jesli uwazasz, ze 5k jest godną zaplatą za Twoją prace, zadasz 7 k aby bylo z czego spuszczać.
      trzeba sie targować.
      Gdy wyjdzie ktos do Ciebie, kto podejmuje decyzje, mozesz drugiego dnia spuscić na 6 k
      Gwarantuje Tobie, ze to co chcesz, 5k uzyskasz gdy tak blisko jest do wyborow.
      Stoisz tylko godzine dziennie (masz bowiem slabe zdrowie) z plakatem co najmniej metr na metr, nie musi byc ladny, napisz grubymi literami.
      Flamaster kupisz w Home Depot, czy innym sklepie z materialami budowlanymi, tam maja takie grube flamastry.
      Musisz miec butelke wody ze soba.
      Dbaj o swoje zdrowie.
      Powodzenia.

      Usuń
    6. Piotrze, wygłąda to jak jakieś zaklęte koło niemocy.
      Zapewne nigdy nie bedzie dobrze w Polsce.

      Usuń
  2. Ja też kocham zwierzęta - bo to od nas ludzi myślących zależy ich byt . Dawno temu wybrałam się z moim mężem( byłym )na bazarowe zakupy . To właśnie tu mieliśmy zakupić ubranka do chrztu naszego dziecka .Na naszej drodze pojawiła się bardzo spokojna kobieta w sędziwym wieku z uroczym pieskiem i wtedy stała się rzecz straszna . Mój mąż idąc chodnikiem kopnął tego pieska tak mocno , że do dziś słyszę ten odgłos . Moje małżeństwo wtedy się rozpadło , ale rodzinne guru stwierdziło , że my jesteśmy stworzeni dla siebie . I żyjemy pod jednym dachem , jak Paweł i Gaweł . Mamy wspólne dzieci , osobne wejścia , pokoje i korytarze .To już bardzo długo trwa , jak dalej będzie , czas pokaże .Moja babcia mówiła , że dobrego człowieka poznasz po tym , jak traktuje zwierzęta .To była bardzo mądra kobieta(wiele w życiu przeszła ) i w stu procentach miała racje . Przepraszam , że zanudzam , ale czasami człowiek potrzebuje się wygadać i unieść pokrywę rodzinnego gara ... niech ta piana wreszcie wykipi . Jeśli chodzi o politykę .. to uważam , że każda partia ma ludzi mądrych i ludzi głupich . Marzy mi , aby tych mądrych zebrać w jedną całość . .. wiem , że to jest niemożliwe . Miłego popołudnia w Tym wyjątkowym dniu życzę . Pozdrawiam bardzo ciepło i serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby można ich było zebrać w jedną całość 🙂Ale mądrzy ludzie mają często poczucie własnej samotności i odrębności, choć mogą je zachować także we wspólnocie z innymi...Bardzo cieszę się, kiedy ktoś może się wygadać...A jeśli chodzi o stosunek do zwierząt, ale też do dzieci i ludzi słabych, czy chorych, to jest on chyba miarą osobistej kultury człowieka. Choć zdarza się, że pewne zachowania są przypadkowe i nie wynikają z czyjegoś charakteru.

      Usuń
  3. Tak. Moglibyśmy się jej od nich uczyć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pytanie, czy ta indolencja jest przypadkowa samo się niestety nasuwa...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty