Północny spacer nad Tamizą



       
       - Wątpię, czy istnieją jakieś 
naukowe badania nad zjawiskiem 
snu owadów i ptaków, które 
wykraczałyby poza ich zewnętrzny 
opis w kategoriach neurofizjologii 
i opisywały same sny i ich symbolikę.  
Dlatego pewnie nie dowiemy się
może nigdy, czy motylowi śniło się, 
że jest Zhuangzi. Trudniejsze 
być może pytanie o sen roślin czeka
wciąż na odpowiedź...Starożytni 
sceptycy i Kartezjusz utrzymywali, 
że nie możemy za pomocą całkowicie 
pewnych oznak odróżnić jawy od 
snu. Istnieje joga śnienia i 
możliwość świadomego snucia
snów na jawie. Ale tym się nie 
będziemy dzisiaj zajmowali. - 
powiedziała profesor Kobayashi. 
      Salka, w której miała wygłaszać
odczyt była prawie pusta. Trzech
studentów i jedna dziewczyna.
A także pewien staruszek, 
wyglądający na nauczyciela muzyki.    
     - To czym?  Bo z tytułu odczytu
niewiele wynika.  Jest bardzo 
metaforyczny. - spytała Marcia 
Griffith, dziewczyna o dużych 
niebieskich oczach i nieco złośliwym
wyrazie twarzy.  
    - O przeciwieństwie snu - jawie. 
Dziękuję ci za to pytanie.  Ale jestem
bardzo zmęczona. Pozwolicie, że
się trochę zdrzemnę?  Leciałam 
przez całą noc. - 
    - Rozumiemy to. - powiedział
student w niebieskiej marynarce. 
- W zasadzie znamy pani książki.  
Poza tym, możemy przyjść jutro, 
na drugie spotkanie. -
    - Będę chyba musiała poinformować
o tym dziekana. - zauważyła Marcia. 
    - Daj spokój!...Nie widzisz, jak ona
wygląda? Jest blada jak śmierć! 
Chcesz, żeby zeszła? - 
    - A co mnie to obchodzi?  Za dużo
pali opium. -  
    - Wstydźcie się! - skarcił ich 
staruszek - Czy to jest w ogóle do
wyobrażenia, że kobieta chce się
zdrzemnąć, a ktoś jej przeszkadza?
Gram w kwartecie i jak ktoś z moich 
partnerów przysypia, ale nie chrapie, 
odnoszę się do tego z życzliwością.
Nie jestem przecież dzikusem! -
    - I dyma je pan, kiedy śpią? -
    - Marcia, uspokój się!  Dziadek 
ma rację. Jak się obudzi, to ją o coś
zapytamy. W końcu jest światowej
sławy! - 
    Zachowywali się raczej cicho. 
Dwóch studentów rozmawiało ze sobą 
o czymś, co ich bez reszty pochłaniało,
a Marcia grała w szachy ze swym
chłopakiem. Staruszek wyjął 
wiolonczelę i przegrywał kołysanki
japońskie. I tak minęły dwie godziny.
Postanowili ją obudzić.  Ale Pani
Kobayashi spała już snem wiecznym.
Miała otwarte usta...
      Całkiem przypadkiem inspektor 
Nezumi był akurat w Londynie i jego
znajomy ze Scotland Yardu poprosił
go o opinię w tej sprawie. 
     - Ustaliliśmy rodzaj trucizny, który 
podano Profesor i kiedy to mniej 
więcej nastąpiło. Jednak nie znamy
motywu. Nie zabiła się sama. Istnieją
wyraźne ślady zastosowania przemocy. 
Ale najdziwniejsze jest to, że zbrodni
dokonano podczas odczytu. Niestety,
wszyscy byli tak zajęci, że niczego
nie zauważyli. Czy to jednak nie 
dziwne? -
     - Jeżeli zbrodni dokonało widmo, 
to nie ma w tym nic dziwnego. -
wyjaśnił Nezumi. 
     - Chyba się pan domyśla przyjacielu,
że ducha nie możemy postawić w stan
oskarżenia. Ale ciekaw jestem 
pańskiej opinii. -
     - Na pewno warto się nad tym 
zastanowić. - 
     - Przesłuchałem dziewczynę. 
Podobno była trochę agresywna.
Powiedziała, że Kobayashi zaczęła
swój pobyt naukowy od skandalu,
ale jej konkubent twierdzi, że nie
opuszczała swego krzesła. -
     - To pewnie tak było. - 
     - Ale ja ją jednak podejrzewam,
chociaż na kamerze widać, że się
nie przemieszczała.  Nawet po
śmierci nie okazuje profesor 
szacunku.  "Ta stara glizda nie
przygotowała się i wciskała nam
jakiś kit, a potem poszła w 
kimono." -
     - Czyli ma pan motyw, ale
brakuje działania. - uśmiechnął
się Nezumi.
     - Zawsze zaczynam od motywu. 
To moja zasada!  Zapraszam pana
na sushi. - 
     - Naprawdę powiedziała stara
glizda? - 
     - Gorzej, ale wiem, że jest pan
delikatny... - 
     Siedzieli w restauracji dość
długo, a Nezumi sprawdził w 
Rejestrze Widm, czy któreś nie   
przyleciało z wizytą do Londynu.
Jednak żadne notowane widmo
nie opuściło w ostatnim czasie
Cesarstwa.
      - A czym się zajmowała ta
Kobayashi? - spytał. 
      - Literaturoznawstwem. Czyli
nie znała się praktycznie na 
niczym. Ale zaproszono ją z
jakichś powodów na wydział
psychologii. - 
      - A jaki był tytuł odczytu? -
      - "Sen i śmierć. Niektóre
aspekty niekognitywne w 
twórczości Wielkich Nieznanych." - 
      - Czy wiadomo, z kim 
podróżowała? - 
      - Miejsce w samolocie obok 
niej było puste. - 
      - A może zajmowało je widmo? - 
      - Jest Pan rozbrajający, Nezumi.
Wy Japończycy wszędzie widzicie 
duchy. -
     - A co to za nieznani? - 
     - Ogawa, Otake, Nakayama
i paru innych.  Przekartkowałem 
już jej ostatnią książkę. - 
     - A może warto zobaczyć, kogo
w niej nie wymienia? - 
     - Żartuje pan...Nieznanych mogą
być tysiące! - 
     - I każdy z nich mógł mieć motyw! - 
     Inspektor McMillan śmiał się 
z tego dowcipu przez kilka minut,
aż nagle przyszło mu do głowy, że
to nie musi wcale być żart.
     - Mamy i recenzje z książki.
Proszę zobaczyć, co tu jest napisane. -
     McMillan z zaciekawieniem 
spojrzał w ekran smartfona. 
    - "Najważniejszym z pominiętych
Wielkich Nieznanych był Yoshimura.
Ten młody chłopak, o delikatnych
rysach twarzy, popełnił samobójstwo
w swoim pokoju. Obok ciała znaleziono
otwartą książkę Pani Kobayashi.
Choć niektórzy krytycy zaliczają go 
do Niesłusznie zapomnianych." -
przeczytał głośno. 
     - Biedny chłopak. Widać poniosła
go ambicja...Ale, co chcesz powiedzieć
Nezumi?  Że miał motyw?  Przecież
nie ma go w rejestrze! - 
     - Ale nie sprawdzaliśmy jeszcze
w Rejestrze Zapomnianych Widm. 
Sądzę jednak, że pozostał w Kioto,
sterując mordercą na odległość 
przez aplikację: "Morduję przez
sen."  - 
     - I wybrał sobie Marcię? - 
     - A dlaczego nie? -
     - Ale przecież nie opuściła swego
miejsca przez cały odczyt. - 
     - Nie musiała.  Zabiła Kobayashi
przez aplikację: "Wypij truciznę!",
którą otworzyła Marcia. -
     - No dobrze, ale Kobayashi nie
przyjęła podczas odczytu żadnego
płynu! - 
     - Nie musiała!  Aplikacja działa
w ten sposób, że trucizna pojawia 
się na klawiaturze smartfona i 
wystarczy przez nieuwagę potrzeć
usta.  Yoshimura obejrzał na DVD
film z wykładu profesor i zauważył, 
że robi to bardzo często. Po śmierci
za, który odszedł podczas snu,
dręczyły ją wyrzuty sumienia. -
     - No to jesteśmy w domu, Nezumi. 
Ale jak ja to udowodnię? Telefon 
pewnie już od dawna pływa w 
Tamizie. Możemy go namierzyć,
ale pewnie usunęła z niego wszystko.   
A woda utrudnia odtwarzanie danych. 
Urządzenie nie może być zbyt długo
mokre. -  
     - I tak by to nic nie dało. Yoshimura
zabił ją korzystając z aplikacji
"Depresja i samobójstwo." - 
    W tym samym momencie McMillan
otrzymał SMS-a z wiadomością o
śmierci źle wychowanej studentki. 
     - Czy mogę cię uznać za geniusza? -
spytał.
     - Ani trochę!  Jesteście opóźnieni
w rozwoju o kilka lat. Kiedy władzę nad
planetą przejmie sztuczna inteligencja
będzie już za późno. -
     Zrobiła się już głęboka noc, kiedy
postanowili przewietrzyć się nad
Tamizą.  Nezumi podziwiał pełnię
księżyca, ale jego angielski kolega 
kierował swój wzrok ku mętnej rzece
i oczywiście zobaczył w niej dryfujące
zwłoki.   Wziął kij i próbował 
przyciągnąć ciało, ale inspektor 
wyrwał mu go z ręki i powiedział.
      - Tylko na to czeka!  To topielec
Yoshimura. -
      - To dlaczego tym razem nie
korzysta z aplikacji?  - 
      - Wyłączyłeś urządzenie! -


















   




      
    












      






 

 




    
    



    

     


















.................................................................................
    To zdjęcie sowy meksykańskiej, a może azjatyckiej
(już nie pamiętam) pochodzi ze strony miłośników
sów. 

Komentarze

  1. Jung i jego uczniowie byli przekonani, że istnieją uniwersalne symbole i tak to też widzą tradycyjne senniki. Sporo ciekawego można się od nich dowiedzieć np. o snach proroczych, czy wieszczych. Ale oczywiście jest też symbolika swoista, własna, może przede wszystkim...Ja miałem sny bardzo różnej natury, czasem odsłaniające sens mego nastroju lub sytuacji życiowej, ale najczęściej nie dające się zinterpretować w sposób w miarę jednoznaczny. Są sny, z których budzę się jak z koszmaru, są tak czułe, że budzę się z nich z płaczem, albo takie, przy których rzeczywistość po przebudzeniu wydaje mi się straszna, niemożliwa do przyjęcia. Prawie w ogóle nie mam pogodnych, ani kolorowych snów...Alternatywnej rzeczywistości w marzeniach sennych nie ma, choć to motyw wykorzystywany przez literaturę i film...Ale przerażają mnie nie sny, a kiedy zasypiam podczas słuchania muzyki i okazuje się, że przespałem prawie całą płytę. To jest nicość, z której się budzę. Ale w przypadku śmierci urządzenie wyłącza się już na zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Odkładać można, ale w pewnych sytuacjach nas one opadają i raczej trudno się od nich uwolnić...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty