Pani Ogawa jako Maria Antonina (Powiastka nieco filozoficzna)
- Nie wytrzymam dłużej tego
wiatru! Szczególnie, kiedy wyje
mi podczas pełni. Nienawidzę
pełni! - powiedziała Pani Ogawa.
- Bardzi Pani współczuję i
dlatego już Panią uśmierciłem
w którymś z poprzednich odcinków
"Pani Ogawy!" Jako autorowi
przysługują mi kompetencje niemal
boskie. Mogę dowolnie sterować
życiem stworzonych przeze mnie
postaci, a nawet kończyć je. Ale staram
się tego nie robić bez wyraźnych
powodów. Mogę Panią wskrzesić w
następnym cyklu lunarnym. -
- Niestety, nie zauważyłam! Ale
kochany, widzę jak gaśniesz i mam
z tego satysfakcję! Powoli zamieniasz
się w ducha. Przecież tego
twojego bloga już nikt nie czyta. -
- Musi Pani uzbroić się w
cierpliwość. Ten nowotwór to
cichy zabójca, ale za to nie istnieje
podobno żadne skuteczne
leczenie. -
- He, he! To i lepiej. Wszystkich
nas to czeka. Nezumi, rozchmurz
się! Życie jest piękne! Za chwilę
będzie wiosna i ptaki zaczną
świergolić. Pociesz się, że mężczyźni
żyją krócej. -
- Pocieszam się...Ale straciłem już
bliskie osoby, kobiety. -
- No widzisz. Przeżyłeś je. A tak się
martwiłeś!
- Twoja życzliwość jest nieoceniona,
Pani! -
- Słyszałam, że nie masz na chleb?
To jedz ciasteczka! -
- Wprost przejadam się nimi.
Uwielbiam je! A najbardziej cukrową
bezę...Oczywiście w dniu wypłaty.
I popijam ją kawką. Pragnę ci tylko
przypomnieć, że gilotyna czeka na
twą głowę. -
- Jesteś człowiekiem małej wiary.
Sprzedaj swój księgozbiór i żyj jak
bogacz! Oczywiście za wyjątkiem
książek potrzebnych ci do pracy
zawodowej. W niebie jest o wiele
lepiej niż na Ziemi. I wszyscy się
kochają. Nie widziałam, żeby ktoś
tracił czas na czytanie. Nie uwierzysz,
nie dalej jak wczoraj widziałam
Mahometa idącego pod rękę z
Mojżeszem...I podszedł do nich Pan
Jezus, a zaraz potem dołączyła Bogini
Kali. Cała ociekała jeszcze krwią!
W moim salonie gram na klawesynie
i wszyscy, oprócz męża, są zachwyceni. -
- A Budda też tam był? -
- Pytanie...Ale jest tak ogromny, że
wypełnia prawie całe niebo. Trzeba
się po nim wspinać jak po górze.
Mojżesz mieści się na jednym jego
palcu. -
- A co on tam robi? -
- O kurde! Medytuje... -
- To może nawet chciałbym tam być. -
- Masz to jak w Amber Gold. To
prowizja za dobre życie! -
- Jesteś naprawdę mądra! Ale
odbiło ci trochę z tym wiatrem... -
- Nezumi, w niebie nie ma żadnego
wiatru. Głęboko w to wierzę. -
- A gilotyna? -
- W niebie nie ma gilotyny. Nie
ma potrzeby uśmiercania. Wszyscy
są jak anioły i kochają się. -
- To cudowna wizja! -
- To nie wizja, tylko rzeczywistość,
niedostępna dla jajogłowych
mędrków takich jak Ty. Ty tylko ciągle
się gryziesz, że będziesz bezdomny.
Czy ślimak, albo pijak, potrzebują
noclegowni? -
- A gdzie jest Judasz? -
- A nie w Judei? A może w Polsce
judzi? Wiadomo przecież, że Maryja
była polska patriotką i słuchała radia. -
- Jakoś go dotąd nie spotkałem. -
- ...Albo wieczerza przy stole razem
z innymi apostołami, ale nie podczas
postu. -
- I zawsze po raz ostatni? -
- Widzisz, naśmiewasz się z miłości
Bożej. I robisz się coraz bardziej
zgryźliwy. Może to przez ten twój
tumor? -
- To ty powiedziałaś, nie ja. -
- To też cytat Nezumi, ty biblijny
molu! Już, kiedy byłam Marią
Antoniną, ci twoi filozofowie bronili
prawa do żartowania z religii. -
- No, ale czym to się skończyło.
...I nie należy chyba szydzić z cudzego
nieszczęścia. -
- Tego nie wiemy. Ty to naprawdę
jesteś Szyd! ...Wracam na swoje
stare śmiecie. Tylko na chwilę
wychynęłam z raju. Dobrze mi tu!
Martwię się tylko, że jesteś tak małej
wiary. Ogól się, elegancko ubierz,
twarz przyoblecz w życzliwy uśmiech
i tryskaj pozytywną energią! Tylko
uważaj na garderobę pań. Nie lubią
się wycierać... -
- Dziękuję ci, ale zrobię to chyba
już dopiero po śmierci. W trumnie
mogę być chyba trochę nieogolony. -
- Kiedy chcesz! To nie ma
dla mnie najmniejszego
znaczenia. Opowiem ci bajkę, ale
prozą, wybacz, nie jestem poetą.
Pewien bambus stracił bambus.
Przegląda się w lustrze i woła:
"Ratujcie, nie mam już mego
przyrodzenia!" Rozwala
lustro, zamiast się zrelaksować.
Z fiutem są tylko same problemy.
A tak samo jest z życiem. Ty się
ciesz, że w ogóle możesz umrzeć! -
- Muszę się chyba tego nauczyć. -
- A co ci w tym przeszkadza?
Zobacz, ja żyję tyle lat bez głowy,
a ty bez fiuta nie możesz? -
- Nic o nim nie mówiłem. -
- To metafora! Chodzi o to, że
jak każde zwierzę pragniesz żyć.
Dopóki bomba nie wybuchła nie
martw się tykaniem. Bądź zdrów!
W tv na którymś z kanałów jest
transmisja z mojej egzekucji.
Lud mi nigdy nie wybaczył mojej
urody i peruki. -
- To smutne, że już nie żyjesz. -
- Niech cię o to głowa nie boli.
Bez głowy też można żyć...Ludzie
generalnie za dużo myślą. -
- A ja cię tak opłakałem! -
- Zupełnie niepotrzebnie
Nezumi. Rozwiążesz jeszcze
niejedną zagadkę...


Nazumi - piszesz: "I robisz się coraz bardziej zgryźliwy. Może to przez ten twój
OdpowiedzUsuńtumor? "
ten tumor nie jest Twoj, jest w Twoim ciele tymczasowo.
Jezus dal kazdemu wierzacemu moc uzdrawiania, taką samą moc, jaką posiadal Jezus gdy chodzil w czasach biblijnych po Ziemi.
Masz wiec w sobie moc samo-uzdrowienia jesli uwierzysz w 100% ze Jezus jest Zbawicielem.
oto co mowi o sobie Bog poprzez Biblie:
Numbers 23:19
God is not human, that He should lie,
not a human being, that he should change His mind.
Does He speak and then not act?
Does He promise and not fulfill?
Jak widzisz Bog zapewnia wierzacych, ze poniewaz nie jest czlowiekiem -
nigdy nie kłamie,
nigdy nie zmienia danego przez siebie Słowa
gdy cos powie, zawsze to zrobi,
kazdą złożoną przez siebie obietnice wypełni
Amen?
wystarczy, ze staniesz na tej obietnicy - bedziesz zdrowy, bedziesz prosperował
Danek, dziękuję :-))
UsuńPani Ogawie, mimo tego, że straciła głowę, udało się przynajmniej być trochę złośliwą wobec inspektora, ale ten się tym specjalnie nie przejął, jak zawsze rycerski wobec dam.
OdpowiedzUsuńOdpowiadając jej ze spokojem niczego nie wyolbrzymił i nie przerysował, a może nawet
to i owo ukrył...
Dla Greków przed orfikami, Pitagorasem i Platonem najistotniejsze było to, czy dusza po śmierci zachowa pamięć, a to się miało udać tylko stosunkowo nielicznym. Egzystencja duszy po śmieci była na ogół bardzo smutna, ponieważ dusz ani pamięci nie miała, ani sił witalnych i była jedynie senną marą. Homer zauważał, że jedna chwila najlichszego życia na Ziemi jest więcej warta niż cała wieczność po śmierci. Podobną myśl spotykamy u Koheleta, prawdopodobnie aleksandryjskiego Żyda, który najwyraźniej znał grecką filozofię. "Lepiej być żywym psem, niż martwym lwem." Opisy Szeolu są niezwykle przygnębiające. Mnie jest ten sposób odczuwania bliski przez to właśnie, że widzi wartość w radości życia, możliwej mimo obecności cierpienia, a nie w jakiejś formie istnienia zdegradowanego. Wyobrażenia raju są optymistyczne, ale kierują uwagę człowieka ku mglistej błogości zaświatów i niejako wyprowadzają nas z życia, jakbyśmy byli już prawie martwi. A żyć możemy przecież tu i teraz w poczuciu wartości każdej chwili...Jeśli chodzi o spełnienie marzeń indywidualnych, to chyba nie wchodzi to w grę, ponieważ jest tam jednak pewien ład ustalony niejako odgórnie. Nie najmniej ważne jest to, że mamy tam spotkać utraconych bliskich.
a
OdpowiedzUsuń