Słodycz dawnej muzyki

     
               


     Kiedy myślę o rzeczach przyjemnych, słodkich,
to często przypomina mi się muzyka wykonywana
na dawnych instrumentach o przedziwnym
dla nas dzisiaj brzmieniu. Wystarczy czasem 
mamuta Steinway' a zastąpić jakimś starym 
fortepianem, a wchodzimy w zupełnie inny świat. 
I w ogóle instrumenty klawiszowe z dawnych epok 
mogą mieć czasem takie brzmienie, że gdybyśmy 
ich nie posłuchali choć raz, to nigdy byśmy nie 
potrafili go sobie wyobrazić. Bywa baśniowe 
i bardziej przypomina czasem muzykę z Persji, 
czy Indii niż tą, którą dobrze znamy, albo 
wydawać się może zgoła księżycowe. 
     W instrumentalnej muzyce dawnej, 
o której tu piszę, nie było jeszcze 
rozbudowanych symfonicznych form
przeznaczonych na wielkie orkiestry.  
Komponowano głównie muzykę kameralną 
lub na instrumenty solowe i poszczególne 
głosy. Dlatego faktura brzmieniowa utworu była
czymś niezwykle ważnym, a poszczególne
instrumenty zestrajano ze sobą w taki sposób,
aby wydobyć piękno harmonii, w jakiej ze
sobą pozostawały.  Utwory przeznaczone na 
instrumenty solowe odznaczały się często 
szczególną finezją i wymagały umiejętności
posługiwania się dość niekiedy subtelnymi 
środkami muzycznymi. Czymś istotnym było
też przyporządkowanie poszczególnym tonacjom
funkcji wyrażania różnych afektów (uczuć).
     Z tych samych powodów chętnie słucham 
muzyki lutniowej, która dopiero w późnym 
baroku została niemal całkowicie wyparta przez
klawesyn. (Choć istnieje też klawesyn lutniowy). 
Ten ostatni zawsze przypomina mi nieszczęsną 
Marię Antoninę, która na nim grała, ale 
francuscy klawesyniści (a także Froberger) 
byli cudowni.  Uwielbiam muzyczne portrety 
Francoisa Couperina, ale jeszcze bardziej
przemawia do mnie melancholia Louisa 
Couperina. Kiedy wybitni pianiści grają
tę muzykę na współczesnym fortepianie,
to zanika niemal całkowicie cudowna gra 
światła i cieni, która czyni  ją tak
wyjątkowym zjawiskiem. Wspomnę też tu
o klawikordzie, którego ciche i szemrzące 
brzmienie uwielbiam w sonatach Emanuela
Bacha.
     Lutnia ma brzmienie soczyste i potrafi w 
magiczny sposób wyrażać melancholię. 
Każdy, kto słuchał Dowlanda, Weissa,
Bacha, albo Francuzów, może się o tym 
przekonać. Gitara barokowa, czy vihuela 
brzmią od niej delikatniej, bardziej miękko, 
a teorban mocniej. Harfa ma brzmienie 
cięższe, ale trudno sobie wyobrazić
sławne dramaty muzyczne Monteverdiego
i Glucka poświęcone Orfeuszowi bez niej.
    Uwielbiam też melancholię violi da gamba, 
która nadaje muzyce szlachetne, delikatne 
i kontemplacyjne brzmienie. A muzyczne 
nagrobki (tombeau) Marais'a przypominają 
mi o chwale życia sławnych osób i odchodzeniu 
wszystkiego w nicość. Chociaż Anglik Lawes 
tworzył na viole muzykę czasem nawet jeszcze 
bardziej pełną mroku.
     Flety i oboje,  potrafią też być jak wiemy 
wyjątkowo słodkie, choć głębią brzmienia 
przewyższa je stary kornet.  Bach 
wykorzystywał je cudownie w swoich kantatach 
i pasjach, w suitach orkiestrowych, sonatach 
(w przypadku fletu) oraz w w koncertach.  
Ale flety podłużne i poprzeczne szczególnie 
pięknie brzmią też w muzyce francuskiej i 
włoskiej, wyrażając miłość lub śpiew ptaków.   
    Organy, które wymieniam tu osobno, to 
z kolei, jak wiemy z tekstu sławnej Ody Purcella
"cudowna maszyna", choć wtedy nie miały 
jeszcze swego złotego wieku.  Schweitzer 
porównywał niemiecką muzykę organową
przed Bachem do nieoszlifowanego diamentu,
ale określenie to umniejsza zbytnio jej wartość. 
Warto też czasem oddzielić instrument od
jego roli służebnej i wyrażającej chwałę i
potęgę Boga oraz lęk przed nim, grozę śmierci, 
albo niebiańską błogość, ponieważ
komponowano też na organy utwory 
świeckie, a styl fantastyczny młodego Bacha 
miał swój odpowiednik także w muzyce 
kameralnej o przeznaczeniu świeckim. 
Wyjątkowo piękne są też koncerty organowe 
Haendla.
   Claviorganum łączy w przedziwny sposób 
brzmienie klawesynu z organowym i zawsze 
uśmiecham się kiedy go słucham, bo jego 
istnienie może być ilustracją niektórych 
tez teorii ewolucji. 
    A o skrzypach i wiolonczeli już nawet 
nie wspominam, bo musiałbym o nich pisać
wyjątkowo długo, co pewnie nikogo nie 
zdziwi...Za to wspomnę ich ubogą krewną 
altówkę, której brzmienie bywa pełne 
melancholii.  Klarnet, który pojawił się nieco
później, sprzyja poezji, a fagot wchodzeniu 
w mrok.   
      Czasem, jak w przypadku "Kunst der Fuge"
nie wiemy, na jaki instrument, czy instrumenty 
przeznaczony był utwór. Bach nas o tym nie
poinformował i w związku z tym wykonywany
bywa na klawesynie, na organach (rzadziej na
klawikordzie), przez consort viol lub zespoły
kameralne, często z udziałem instrumentów 
dętych. 
     Bach, Telemann i inni wielcy kompozytorzy
tworzyli utwory na poszczególne instrumenty
w celach niby pedagogicznych, ale jest to często
sztuka najwyższej miary.  Dwie minorowe 
Suity na wiolonczelę solo Bacha to już 
prawdziwa metafizyka.  Choć jest to przecież
zarazem żywioł taneczny.
     Ale wspominam tej nocy jedynie o brzmieniu, 
niejako o materii muzyki, a noc niedługo się
kończy i gdzieś daleko zapieje niedługo kur.  
    
     Lubię pisać o muzyce i czasem spotyka
się to z niezwykle pozytywnym i życzliwym 
odbiorem. Ale dość często kwitowane jest 
słowami:
    "Ja to muzyki nie analizuję, tylko 
słucham, a jak mi się coś podoba, to po 
prostu lubię."
    "Klasyki nie słucham, bo nie chcę się
do tego zmuszać."
    Albo: "Czy tobie to się naprawdę podoba?"
    Oczywiście może tak być i jest, ale 
mówienie o tym w ten sposób niekoniecznie
jest miłe temu, kto muzykę kocha.  
    Pierwsze zdanie może sugerować, że 
jakakolwiek wiedza o muzyce jest niepotrzebna, 
a nawet mąci jej odbiór i zabija spontaniczność. 
A ten, kto muzykę pragnie poznać, nie potrafi 
jej przeżyć, ani się nią cieszyć. Przyznaję, że
nie wiem, w jaki sposób wiedza o muzyce 
miałaby przeszkadzać w jej odbiorze. 
    Drugie, że prawdopodobnie jest snobem 
i wmawia sobie, że to mu się podoba, więc 
nie może być szczęśliwy. (Słucha klasyki, żeby 
utwierdzić się w poczuciu własnej wyższości).  
A trzecie to tylko wyrażenie emfatyczne...
    Muszę tu dodać, że mówiący to nie muszą
wcale mieć na myśli czegoś, co jest naturalną
konsekwencją uznania oczywistości ich 
wypowiedzi.  Jest to raczej wyraz pewnego 
stosunku do muzyki, który kładzie nacisk nie 
na formę, ale na emocje, jakie muzyka budzi i
nie zawsze musi być w stosunku do melomana 
nieżyczliwe. Wzruszać lub pobudzać może 
nas bowiem niemal wszystko.
    Przyznam, że o wiele bardziej przemawia 
do mnie, kiedy ktoś mówi, że nie ma czasu na 
słuchanie tzw. muzyki poważnej (która bywa
czasem całkiem niepoważna) i słucha muzyki 
tylko niejako w tle, żeby zmniejszyć monotonię 
dnia, albo dodać sobie energii. I oczywiście
jest to muzyka rozrywkowa, rockowa, albo
etniczna, które ja też lubię.  
    Dość trudno jest we współczesnym świecie 
ocalić chwile głębszego skupienia i jest to 
nawet pewien luksus.  Dlatego muzyka 
rytmiczna, albo wyrażająca w sposób mocny 
emocje, bywa bardziej pożądana i może 
spełniać funkcję terapeutyczną. Oczywiście, 
granice między rodzajami muzyki bywają 
umowne i banalną z pozoru piosenkę można 
przeżywać głębiej niż kwartet smyczkowy.  
Pomijam już to, że są i niebanalne...Istnieją 
ludzie, którzy słuchają muzyki tylko w 
samochodzie, albo w hipermarketach, czy
piwiarniach i też przecież żyją.  Osoby, a 
takich jest zdecydowana większość, nie mające 
czasu, czy możliwości słuchania pięknej 
muzyki są czegoś pozbawione, choć o 
tym najczęściej nie wiedzą. Ale często coś 
im ten brak rekompensuje. 
     Z punktu widzenia tzw. duchowości 
człowieka (dość często piszę tu o duchach)
są dwa skrajne stanowiska w kwestii 
wartości muzyki. Pomijam tu religijną 
ascezę i wykorzystywanie instrumentów 
jedynie w celach rytualnych lub 
medytacyjnych.  
     Zhuangzi był przekonany, że upodobanie 
w pięknych dźwiękach jest puste i sprawia 
jedynie, że trudniej nam będzie znosić 
wyrzeczenia życia i rozstać się z nim.  
Z drugiej strony Pitagoras twierdził, że 
piękna muzyka wyraża harmonię kosmosu 
i czyni człowieka lepszym, łagodząc obyczaje. 
     Ja nie wyobrażam sobie życia bez 
muzyki.  Muzyka to dla mnie życie, a nie 
tylko przyjemność, choć jestem jedynie jej 
skromnym słuchaczem i w tym sensie nie 
poświęcam jej swego życia, jak ci, którzy ją 
wykonują lub tworzą.  Smutne byłoby jednak 
życie bez niej i podobne do śmierci...

   
   

 
   






   
   





      
             

    

Komentarze

  1. Ja też tak uważam :-) Zresztą kiedyś znanych etyk Richard Hare napisał, że kiedy żona założy zieloną sukienkę, która Ci się nie podoba, to nie powinieneś jej mówić, że ma zły gust, bo może ją to zaboleć. I tak jak Ty był zdania, że to jest dość niemiłe. Napisał, że wartości moralne są cenniejsze niż estetyczne i że w podobnej sytuacji ważne jest, żeby kogoś nie zranić (wartość moralne) ...W takich dyskusjach racje przestają być ważne. Ja np. lubię bardzo reggae i często słyszę, że to jest muzyka oparta na jednym akordzie i prymitywna. A podobnie blues. Ale, kiedy ktoś mi mówi, co jego zdaniem prymitywne nie jest, to często łapię się za głowę. Przy muzyce na lutnie, czy gitarę (nawet flamenco) ktoś inny mówi, że zasypia, bo to dla niego śmiertelnie nudne. Miłośnicy XIX wiecznej symfoniki nie lubią muzyki dawnej, której słucham, a bywalcy konkursów szopenowskich najczęściej nie znoszą starych fortepianów. Jednak od czasu Kanta w estetyce przeważa pogląd, że oceny estetyczne, choć subiektywne, mają jednak walor obiektywny, czyli wypowiadający wyraża przekonanie, że wypowiada sąd obiektywnie, a nie tylko subiektywnie prawdziwy i zdarza się, że tak rzeczywiście jest.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja słucham bardzo różnej muzyki, która przenosi mnie w czasie i przestrzeni, i oddziałuje na mnie w różny sposób.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaką Ty masz wiedzę o instrumentach i o muzyce w ogóle to zdumiewające. I jak bardzo muzyka jest Twoim życiem. Chyba należysz do elity jej miłośników - bardzo nielicznej i wyjątkowej 🎻☘️

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie jestem muzykologiem, ale kocham dawną muzykę. 🙂

    OdpowiedzUsuń
  5. Raczej melomanem, ale zawsze chcę trochę poznać to, co dociera do moich uszu i serca. 🥀

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty