Ptasia wyspa

    
    Ptaki krzyczały za oknem. Zbliżał się świt 
albo zmierzch. Wczoraj albo przedwczoraj,
a może to było miesiąc temu, kiedy Yukio
błąkał się we mgle, zapomniał nagle gdzie
jest. Jakby rozpuścił się na chwilę w jej 
oparach. A może to był sen na jawie, albo
jawa we śnie. Kiedy przebudził się z tego
stanu, zobaczył, że trzyma w dłoni klonowy
listek, a przed nim była zamarznięta kałuża. 
Był na leśnej ścieżce. Nie wiedział, dlaczego 
jest teraz w domu, ale wirowanie i krzyk
pierzastych istot przypominał mu o tym, 
że poza niebem, które widzimy, są czarne
otchłanie kosmicznej przestrzeni, 
rozświetlone na chwilę miliardami gasnących
gwiazd, a to wszystko, co widzimy jest jak
dekoracja teatralna. Jasne było, że jest już
spóźniony. Zanim autobusem dojedzie do
metra, minie piętnaście minut.  Nie wiadomo,
czy studenci na niego zaczekają. Usiądzie
w pustej, albo w wypełnionej ludźmi sali
i położy przed sobą na stole listek. Być
może żaden z tych młodych ludzi już nie
żyje, a w miejscu, gdzie był kiedyś budynek
Wydziału Nieistniejącej Wiedzy jest teraz
niewielkie jeziorko. Jeśli nie czuje, że jest
mu mokro, to znaczy, że siedzi na
wysepce wśród ptaków. Ona też tam jest. 
Patrzy na niego z zaświatów ogromnymi 
oczami i mówi: "A więc spotkaliśmy się!"
Zabić się jest bardzo łatwo. Znacznie trudniej,
a może nawet jest to niemożliwe, powrócić
do życia.  A może lepiej się położyć i 
obudzić, kiedy będzie ciemno? Ale przez
cały czas jest ciemno. Czy dzień nigdy się
nie zacznie?  Ten listek trzeba będzie 
dokładnie przeanalizować. Powierzchnia
liścia zawiera mnóstwo informacji 
koniecznych do pielęgnowania lęku lub 
nadziei. 
     - Dzisiaj rozmawiamy o tym, czym jest
szczęście. Czy ktoś przeczytał tekst?  
     - Ja przeczytałem...Pająk, trzeci na liście. -
     - Ale nie jesteśmy przecież w szkole
podstawowej. Pamiętam wszystkie nazwiska 
z mojej pierwszej klasy. Pająk był na samym
końcu. - 
     - Rousseau napisał, że być szczęśliwym
to zapomnieć o sobie i mieć poczucie pełni
istnienia. Wypłynął kiedyś wieczorem na 
jezioro i powrócił stamtąd dopiero rano. 
Zlał się z naturą!  Opisał to, a potem w 
niedługim czasie umarł. -
    - Zlał?  Skąd Pan o tym wie? I czy to jest 
dokładnie tak?  Rousseau, to ten, który 
umieścił swoje dzieci w przytułku? -
    - Byłem na pana wykładzie przed pańską
śmiercią. Czekaliśmy na pana, ale pan nie
przyszedł. No a później przeczytaliśmy, że
się Pan utopił. - 
    - Ja utopiłem? -
    - Dokładnie nie pamiętam, ale na pewno
można kliknąć. - 
    - Trochę się śpieszę, powie mi pan innym
razem. - 
    - Co będę miał na zakończenie semestru? -
    - Oczywiście uzyska pan zaliczenie. 
Znajomość szczegółów mojej biografii to
jeszcze za mało, żeby otrzymać jakąś wyższą
ocenę. A jaki jest pana własny pogląd na
szczęście? - 
    -  Kiedy człowiek nie dąży do szczęścia,
to osiąga to. Ale ludzie są nieszczęśliwi,
bo cały czas o coś zabiegają i chcą 
polepszyć swój los. - 
    - A co, mieli by chcieć go pogorszyć? - 
    - Sam pan profesor mówił, że pewne
rzeczy trzeba odpuścić.  Wsiadł pan do
metra, ale zamiast pojechać pociągiem w
prawo, pojechał pan w lewo, w stronę rzeki.
Zwykła pomyłka. Ale już wcześniej myślał
pan o tym. Tak więc dopomógł przypadek. - 
    - Dlaczego pan ze mną idzie, przecież
zajęcia jeszcze trwają? - 
    - Chcę zobaczyć, jak pan to robi. - 
    - Zobaczyć, jak skaczę z mostu?  -
    - Chcę wiedzieć, jak to jest. - 
    - Ale ja jadę do domu. -
    - Nie ma pan domu, jest pan bezdomny
i mieszka na ulicy. Jesienią można jeszcze
jakoś wytrzymać, ale w zimie zamarznie 
pan. I nawet muzyki nie ma pan gdzie 
słuchać. Po co na to czekać? - 
    - Słusznie. -
    Jednak z ptasiej wyspy trudno się było
ruszyć. Trzeba by przejść przez wodę. 
Jeziorko nie jest głębokie, ale człowiek
się zamoczy.  Poza tym, ona tu jeszcze
jest.  Ale dlaczego milczy?  Przez nią 
musiałem wysłuchiwać wynurzeń tego 
chłopca.  Dość sympatyczny osobnik. 
I chyba nawet nie jest dziką gęsią? 
Kiedy mówimy "dzika gęś", to myślimy, 
że to ona, a to przecież może być samiec. 
  









 

Komentarze

  1. Alma
    Bardzo pięknie napisane :)
    "Powierzchnia liścia zawiera mnóstwo informacji koniecznych do pielęgnowania lęków lub nadziei" - i nie tylko ten fragment - poruszajace mistrzostwo!
    Przesyłam serdeczne pozdrowienia
    z mojego własnego skrawka lądu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Almo :-)) Chyba już dawno nikt mnie nie chwalił :-)

      Usuń
  2. Instytut Nieistniejącej Wiedzy;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo jest takich instytutów, a nawet wydziałów ;-))

      Usuń
  3. Mnie się też tak wydaje, choć często próbuje się to robić, a terapeuci pchają nasze myślenie w tym kierunku...I nawet chyba zwierzęta instynktownie to czują. Doświadczony lis potrafi przejść po zamarzniętej wodzie, bo jest ostrożny i nie popada w euforię. Słowik jest smutny przed nastaniem zmierzchu u kresu lata. I nikomu by nie przyszło do głowy ich pouczać.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty