Zimny księżyc.(Laureatka pokojowego Nobla tłumaczy się ze zbrodni)

      
    Kiedyś mocno przeżywałem to, że Suu Kyi,
laureatka Pokojowej Nagrody Nobla została
uwięziona przez birmański reżim wojskowy
i że w Birmie zabijano buddyjskich mnichów.  
Wzruszała mnie pełna pasji i piękna piosenka 
Jane Birkin, która stawała w jej obronie i 
przypominała światu jej tragiczny los i 
zarazem obojętność świata  na cierpienie 
tej dzielnej obrończyni demokracji. Łzy 
wzruszenia płynęły mi do oczu.
    Teraz Suu Kyi tłumaczy się przed Trybunałem
Sprawiedliwości ONZ w Hadze ze zbrodni
ludobójstwa, dokonanej przez żołnierzy i
cywilów wobec Rohingjów podczas ofensywy
przeciwko islamskim terrorystom. 750 tysięcy 
Rohingjów (był ich w Birmie milion) schroniło 
się poza granicami kraju, żeby ratować swe
życie.  Przykre jest to, że zbrodni dopuszczali
się reprezentanci pokojowej religii, za jaką
uchodzi buddyzm.  Tłumaczenia Suu Kyi są 
oburzające...Ale ja już nie potrafię płakać,
ani tym bardziej oburzać się na cokolwiek. 
Okrucieństwo wydaje mi się właściwością
w świecie ludzkim nieprzypadkową. Żyjemy  
w rzeczywistości wykreowanej przez media 
i tylko krytyczne myślenie może nam 
pozwolić zachować trzeźwy osąd.
     Zdarzenie to mówi bardzo wiele o tym 
kim jest człowiek, jak się zmienia, ale też i
o tym, jaka jest potęga mediów i propagandy,
która potrafi wmówić ludziom, że ktoś jest
kryształowo czysty, że jakaś opcja polityczna
lub religia jest wolna od grzechu. Media 
sterują ludźmi, a pokojowa nagroda była
wyrazem sympatii dla walki o wolność Suu
Kyi.  Nie pierwszy raz okazało się, że się
trochę pomylono w ocenie osoby, albo, że 
jej intencje nie były do końca jasne. Poza
tym, jak słusznie zauważył inny noblista
"punkt widzenia zależy od punktu siedzenia."
    
    Jestem mówiąc dość eufemistycznie, 
przeziębiony i po niedawnym wypadku nie 
byłem jeszcze w szpitalu, do którego mam
skierowanie, a ma być ślisko i wiać ma silny 
wiatr (jest ostrzeżenie).  Nie powinienem
wychodzić z domu, ale moja mama popadła
w depresję, bo przez kilka dni jej nie
odwiedzałem i sama zachorowała. 
   Zimnego, nobliwego księżyca i tak bym 
nie sfotografował, bo przykryły go chmury. 
Jak się okazuje nie wszyscy go lubią. 
Czy mam odwracać się z dezaprobatą od 
tych, których pełnia księżyca nie 
zachwyca? 
    
 












  

Komentarze

  1. same linki - czesc

    - https://wyborcza.pl/56,75400,14724537,najwieksi-noblisci-skandalisci,,1.html

    - https://histmag.org/Noblowskie-pomylki-Nagrody-ktorych-nie-nalezalo-przyznawac-3316

    - https://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/10-lat-temu-antynobel-dzis-prawdziwy-nobel-z-fizyki,148103.html

    ps
    ( https://www.youtube.com/watch?v=K4e9-N7L12g |

    OdpowiedzUsuń
  2. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia;). Prawda ma wiele twarzy, a media..., to media. Dla mnie od bardzo dawna nie są wiarygodne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest dużo mistycyzmu i magii, ale także przesądów jeśli chodzi o księżyc i jego działanie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty