Kilka słów o usuniętym tekście
Jakieś trzy godziny temu usunąłem wpis,
który zamieściłem tu w nocy. Zauważyłem, że
nikt go nie przeczytał. Oczywiście usunąłem
go nie z tego akurat powodu. Myślę, że mógłby
kogoś zainteresować...Ale składał się właściwie
z dwóch osobnych części. W pierwszej opisałem
pewne drobne zdarzenie z wczorajszego dnia
wraz z wrażeniem, jakie na mnie zrobiło.
To był optymistyczny i dość ujmujący tekst
o pozytywnym przesłaniu, ponieważ dzięki temu
zdarzeniu udało mi się uchwycić pewną
właściwość mojej postawy wobec życia i
podzielić się nią z innymi.
Za to drugi wchodził już w rejony
egzystencjalne i dotyczył rzeczy bardziej dla
życia zasadniczych, ale i dość mrocznych. Dla
mnie był nawet ciekawszy od pierwszego, ale
brakowało mu jakiejś wyraźnej konkluzji.
Być może wrócę jeszcze do niego, żeby podzielić
się czymś więcej niż tylko moją impresją,
ponieważ tekst ten wchodzi mocno w psychologię
i to w rejony wprawdzie dla mnie nie osobiste,
ale poważne.
Po obu tych tekstach pozostała we mnie pustka,
ale nie jestem chyba jedynym autorem, który
ostatecznie nie decyduje się na opublikowanie
czegoś, co przed chwilą wydawało mu się dość
istotne, a nawet nieodparcie nasuwało...Pomyślałem
jednak, że idą święta i że czytelnicy Luny woleliby
jakiś mniej egzystencjalny temat.
Ale teraz, nad ranem, kiedy właściwie
powinienem na chwilę położyć się spać, nie chcę
już zabierać się za pisanie...Wykasowany tekst
nosił tytuł "Zdrowe poglądy na życie", ale tytuł
ten był nieco ironiczny.


Całe szczęście, że nie zmieniło :-) Ja już mam trochę dość słuchania amerykańskich kolęd, które mają umilać zakupy, szczególnie, że nie za bardzo mam je za co robić...
OdpowiedzUsuńIdą święta, już tuż tuż...Ale jakoś mnie to nie podnosi i nie uszzesliwia. Bardzo chętnie Przeczytalabym o zdrowych poglądach na życie, może byłabym zdrowsza na święta;))
OdpowiedzUsuń