Makary Iwanowicz i Mara (opowieść rosyjska)


        Zamieć była taka, śnieg po pas 
i tylko żółte ślepia wilków oświetlały 
drogę. Makar Iwanowicz pobłądził,
ale starał się zapanować nad końmi
a pod pachą trzymał nabitą flintę. 
Wszystko tak, jak na makatce babki,
która wisiała nad łóżkiem w jej izbie.
Oszalałe z głodu wilki skakały do
sań, a hrabia odganiał je batem.
Jednemu wytłukł oko, z pyska innego
obok piany potoczyła się krew. Pisarz
jaki jeno opisałby to, co się działo, ja 
nie potrafię. A co się działo w duszy 
Makara Iwanowicza...  
      Nagle zamieć ustała, a wilki
znikły i Makar Iwanowicz wstrzymał
konie i miał wrażenie, że wszystko to
mu się przyśniło. Ale błogość ta 
trwała tylko chwilę, bo inny sen na
jawie nim teraz wstrząsnął.  Przed
nim na leśnej drodze stała naga 
dziewczyna. Była blada, a jej ciemne
włosy i ciało pokrywał szron. 
     - Którędy do Liaguszki? - spytała
zachrypniętym głosem. 
     - Ja stamtąd tu przyjechałem, ale
nie odpowiem ci, bo nie wiem, gdzie
jestem. Jak to się stało, że nie
zamarzłaś, tylko dychasz poczciwino? - 
     - Ano, prosta sprawa, umarłam 
i teraz pobłądziłam, nie wiem, gdzie
szukać zaświatu. - 
     Hrabią wstrząsnął jakiś dreszcz,
ni to chłód, ni to strach, ale zdjął z
siebie kożuch i okrył dziewczynę,
a ta zaraz zemdlała. Przeniósł ją 
i ułożył na saniach, ale była jakaś 
dziwnie lekka, jak kurczaczek. Zobaczył,
że śpi, a jak śpi, to pewnie żyje, może
jej się tylko wydawało, że umarła. 
Nie było wyjścia, trzeba było jechać 
dalej, choć nie wiadomo dokąd. 
    Ale las się skończył, a droga 
prowadziła teraz przez pustkowie,
które tonęło we mgłach. Makary
Iwanowicz zatrzymał się na chwilę, 
wysiadł z sań i pomodlił, ale Bóg jeden
wie dlaczego, po francusku. A może
po prostu zwariował - zastanawiał się. 
Czy modląc się w cudzym języku 
obrażamy Pana Boga? - pomyślał. 
Nagle jednak ogarnęła go zgroza. 
Gdzie się podziały konie?  
     Podniósł dziewczynę z sań i
niósł ją, jakby byłą jego córką, albo
kochanką. No, może nie była lekka
jak kurczak, raczej jak mała kotka. 
Miał zamiar dotrzeć do jakiejś wsi,
ale czy ona w ogóle istniała? 
Zauważył drogowskaz. Zdumiało go
to. Drogowskaz na takim pustkowiu
i tam, gdzie droga się nie rozwidla? 
Musiał założyć okulary, żeby przeczytać,
co tam napisane. Cisnął więc dziewczynę
w śnieg, choć przed chwilą niósł ją
jak największy skarb. Przetarł okulary
i przeczytał: "Koniec świata." Jak to,
koniec świata?  Poczuł, że jest bardzo
głodny, tak głodny, że gdyby dziewczyna
nie była duchem, może pożarłby ją 
żywcem, choć podobnych zwyczajów nie 
miał. Postanowił jednak iść dalej. 
Wziął dziewczynę na ręce i mocno przytulił,
jak kiedyś Nastazję, zanim Pan Bóg 
zamknął jej oczy. Ale uszedł tylko parę 
kroków i ogarnęła go ciemność. Nie jak
hrabia, ale raczej jak chłop, postanowił
zawrócić i zobaczyć, czy ciemność zniknie,
a potem znowu w nią wchodził i zawracał. 
"A więc tam dalej są już zaświaty" - roił
- "Albo jeden zaświat, bo dlaczego miałoby
ich być kilka? Ten sam mrok."
    Ale nawet chłop nie przechytrzy śmierci
i chociaż Makary Iwanowicz wrócił do świata
żywych, faktycznie już nie miał w sobie
życia. Ocucił Marę i kazał jej wejść w 
ciemność:
   - Tam jest ten zaświat! - powiedział. 
   - Ach! - westchnęła Mara - Przecież tam
nie ma przytomności, ani czucia, a tak smutno
jest być kimś innym niż się było. Pozwól mi
zatem sobie towarzyszyć Panie. - 
    Rad nie rad, hrabia na to przystał, choć 
zdziwił się, że dziewczyna mówi, jakby nie 
wywodziła się z ludu.  
    Idą teraz w drugą stronę i chcą dotrzeć
do dworu, ale nie dojdą tam nigdy...


    

    



 



     

Komentarze

  1. Bardzo lubię te opowiadania Nazumiego13 . Mają swój niepowtarzalny uroczy strach i jeszcze coś :) ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i jest mi bardzo miło, bo chyba nie piszę ich dla duchów :-)

      Usuń
  2. Dziękuję, wiem, że czytasz rano, a mnie zawsze pozostaje w nocy trochę czasu na pisanie. :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawe dlaczego nigdy do dworu nie dojda, skoro hrabia wrocil do swiata żywych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuszne pytanie, ale nie tak trudno chyba na nie odpowiedzieć. :-)

      Usuń
    2. zapewne ta gromada drapieznych wilkow jest wystarczajacą zaporą aby hrabia nie odwazyl sie ponownie wjechac do tej puszczy

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty