W oczekiwaniu na listopadowy chłód


     Pewien uroczy i życzliwy ludziom starszy 
człowiek zwykł pocieszać moją matkę słowami: 
"Alino, wszystko  będzie tylko nas nie będzie!"  
Jego też nie ma...Od ilu już lat?    
    Chyba w tym roku nie zajrzę na cmentarz. 
W moich londyńskich czasach spędzałem na 
cmentarzach tyle dni, że przestałem to miejsce
uważać za miejsce spotkania z bliskimi, którzy
są w moim sercu i za miejsce kontemplacji 
przemijania. Londyńskie cmentarze są dość
specyficzne. Spełniają wiele funkcji, z których 
najmniej chyba istotną jest to, że są miejscem,
gdzie leżą w grobach zmarli. 
    Oczywiście, kiedy zarasta grób bliskiej osoby, 
to myślimy, że każdy to zauważy, a i ogólne 
wrażenie opuszczenia wydaje się przykre. Moja 
babcia 1 listopada przychodziła na grób męża, 
który zginął  w 1944 r, już bardzo wcześnie rano 
i pozostawała atm do późnego wieczora. Sprzątała 
na grobie, paliła lampki, ustawiała kwiaty i 
rozmawiała z odwiedzającymi sąsiednie groby. 
Znała tych ludzi dobrze. Ich bliscy też zostali 
zamordowani. Ale był też długi dość okres w jej 
życiu kiedy była tam codziennie. 
      A po południu i my tam przychodziliśmy 
z mamą. Pamiętam, że z metalowego krzyża 
odpadł Chrystus i pozostała sama tylko
złocona aureola.  Ale mnie jako dziecku 
wydawała się wyjątkowo piękna. To były 
dla mnie słoneczne promyki i wyobrażałem 
sobie, że to jakiś tajemniczy kult słońca. 
Pozostanie tajemnicą, dlaczego przez lata 
babcia, która była osobą głęboko wierzącą, 
nie starała się uzupełnić tego braku.  
      Podobno, w chwilę potem, kiedy dziadek 
został zamordowany, kobieta, którą nazywano 
Baba Piekło, zdjęła mu z palca złotą obrączkę. 
Ciężko ranna babcia widziała to...Ale mnie
bardziej porusza inne jej wspomnienie. Kiedy
leżała w powstańczym szpitalu, konał tam 
młody Niemiec.  Błagał o wodę wołając "Wasser". 
A wtedy młoda i jurna sanitariuszka podstawiała
mu złośliwie basen...I tak skonał.  
     Pewnie i ja już niedługo przytulę się do ziemi. 
Ktoś, może Alma, powiedział mi kiedyś,
że nawet jako bezdomny zostanę pochowany
na koszt państwa. A mama pocieszyła mnie, że
jeśli nie dożyje mojej śmierci, to są takie osoby,
zwykle starsze kobiety, które jak widzą pogrzeb,
na którym nikogo nie ma, chętnie towarzyszą 
zmarłemu w jego ostatniej drodze. Ale musi być
przy tym ksiądz.
     Kwestia ta nie zajmuje mnie jakoś szczególnie. 
Teatr mam już teraz. Ale mam nadzieję, że 
nikogo nie będę straszył, a samotny może być 
człowiek tylko za życia.  
     Może też, jak na pogrzebie Asi, zjawi się 
zmarniały cmentarny piesek, albo ptak...Czasami 
na cmentarzach są wiewiórki, albo lisy.  Widziałem 
je często w Londynie. A pewna kotka uwiła sobie 
gniazdko przy grobie, który kiedyś jeszcze często 
odwiedzałem i opiekowała się malutkimi 
kotkami. Przynosiliśmy im jedzenie.
     Wszędzie jest jakieś życie...Grecy wierzyli, że
poza naszym indywidualnym życiem - bios, jest 
jeszcze zoe, życie nieskończone...



(zdjęcie nezumi13)
   







    



Komentarze

  1. Ja też nie mogę powiedzieć, żebym je lubił...Najbliższa mi osoba lubiła je. Uspokajało ją to. A ja jej tam towarzyszyłem. Było czasem pięknie, ale wolałem parki...Ja, jeśli w ogóle chodzę, to nie 1 listopada. A do najbliższych zmarłych w ogóle nie chodzę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja często zaglądam na cmentarz. Jadąc na wieś, do mojej babci, zawsze zatrzymuję się i wpadam pogadać z duchami. I pomodlić się za nich. I za siebie. Zapalam prawie zawsze znicz. Nauczono mnie tego. Mam taki po prostu zwyczaj. Czasami jadę tam wręcz celowo, z wewnętrznej potrzeby. W Dzień Wszystkich Świętych i w Dzień Zadusznych spotyka się u nas na cmentarzu całe miasteczko, cała wieś. Wystarczy ten jeden dzień w roku i wiem, co się u kogo dzieje :-) Żywi spotykają żywych i umarłych. Może duchy też się odwiedzają?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ładny zwyczaj. Możliwy chyba tam, gdzie jest jakaś wspólnota z ludźmi (żyjącymi)...Ja po tym, jak zabłądziłem na Wólce Węglowej, a to ogromny cmentarz, któregoś jesiennego wieczoru i nie mogłem odnaleźć pewnego grobu, zrezygnowałem na razie z wizyt na cmentarzu. Zdarza mi się tam być przypadkowo, ale z duchami widuję się gdzie indziej.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty