Zwierciadło nocy
Okazuje się, że mam odbitkę
jednego zdjęcia, które niedawno
opłakałem. Szczególnie było mi
go żal, bo opracowałem ze trzy
różne jego wersje, ale nie mogłem
choćby jednej umieścić w moim
laptopie.
Musiałbym kogoś prosić,
żeby to zrobił, a to się wtedy
spotykało z ogromną niechęcią,
bo może początkowo nie zwróciłem
się do właściwej osoby...A poza tym,
nie mogłem przewidzieć, że ktoś te
zdjęcia ukradnie. Uważałem je
za ocalone, skoro kartę pamięci
włożyłem do nowego telefonu
(którego niestety nie mogłem w
pełni uruchomić, ale to już całkiem
inna historia).
A to było mi szczególnie bliskie
i pełne jakiejś delikatnej słodyczy
w swych pastelowych barwach...
I oczywiście ze względu na osobę
czułe i piękne.
Mam bardzo nierówny nastrój.
Chwilami czuję jakiś przypływ
szczęścia...A później nagle tracę
grunt pod nogami, jakby wszystko
było iluzją i zalewają mnie niejasne,
niepokojące myśli. Od jakiegoś czasu
mam już jednak pewne wyobrażenie
o tym, co może się w moim życiu
wydarzyć i jak mogę z niego
odejść w sposób nie sprawiający
kłopotu innym.
W sensie ogólno- filozoficznym
można być przekonanym, że cały
świat i wszystkie formy życia są iluzją.
Oczywiście istnieją też na ten temat,
szczególnie w zachodniej filozofii
zupełnie inne poglądy niż ten
staroindyjski. Tak, czy inaczej na co
dzień mało kto jest mistykiem, czy
metafizykiem.
Jesteśmy zwykłymi ludźmi ze swymi
tęsknotami, pragnieniami, lękami
i obawami, a pod pewnymi względami
nie różnimy się od zwierząt. Ja może
jestem...trochę inny na zasadzie
jakiegoś wyjątku, ułomności natury.
Jestem wyjątkowo kontemplacyjną
istotą (takich nie spotyka się na
wydziałach filozofii), a świat opiera się
na działaniu. To, co, że często bezmyślnym,
głupim albo okrutnym...Ale każdy chce
mieć poczucie, że to życie jest czymś
realnym i że nie obraca się w jakiejś pustce.
I dlatego zapełnia je nieustanną troską
o rzeczy, które nie przyczyniają się do
pełnego przeżywania życia. Liczą się
tylko zysk i strata...A w ten sposób ludzie
karleją i zmieniają się czasem w ponure
kreatury.
Jednak nie o tym chciałem pisać...
Ani o mej duchowej samotności,
(bo czuję, że mam przyjaciół), o ogrodzie
i o muzyce, która ostatnio wezbrała we
mnie i znów słucham tylu cudownych
rzeczy. Ani nawet o tym, że "Wszystko
jest na chwilę i wszystko jest święte..."
Właściwie o czym miałem do Ciebie
napisać? Może mi podpowiesz...


...To dobrze, że mnie nie chcesz pouczać. :-)) Ja chyba nawet wiem, co mógłbyś powiedzieć...A to, co jest w jakiejś chwili dla serca ważne, może nie być ważne w przyszłości. Jednak chcę ocalić pewne chwile, czy wspomnienia, a także miłość, choć wiem, że niedługo stąd będę musiał odejść. Czy to jest racjonalne, albo obiektywnie ważne, nie wiem...Ja jestem beztroski w odbiorze świata i czuję się wewnętrznie wolny. Choć bardzo często płacę za swą ufność wobec świata i ludzi tym większym smutkiem. Ale na fałsz też jestem wyczulony, podobnie jak Ty. Ludzie wciąż odgrywają jakieś role i nikt prawie nie chce być sobą, bo wtedy może obudziłoby to w nim miłość lub serdeczne, przyjazne uczucia, a ludzie boją się, że coś na tym stracą. Tymczasem - nie Ty z całą pewnością - tracą duszę. Kiedy nie będę mógł znieść samotności i cierpienia odejdę stąd...Wnuczka może jeszcze nie wie, jaki jest sens niektórych bajek :-) Bardzo osobiście cenię Twój zdrowy rozsądek (to za mało powiedziane), czy raczej rozumność i życzliwość, a także zamiłowanie do racjonalnego myślenia :-)
OdpowiedzUsuńGdy trafiłam na Twój blog miałam najbardziej nierówny nastrój w swoim życiu! ;-D Po pewnym czasie mi się wyrównał ;-)
OdpowiedzUsuńDlaczego filozofia mówi, że życie może być iluzją? Bardzo mnie to zainteresowało.
Według mnie życie jest realne: jak rozleję herbatę, to muszę potem zetrzeć podłogę, bo (realnie!) mogę się poślizgnąć ;-) Jak się narodziłam, to i umrę. Nierealne wydaje mi się natomiast spełnienie ludzkich tęsknot - one nigdy nie dadzą nam spokoju.
Zastanawiam się także co to znaczy "przeżywać życie"? Czy to oznacza notoryczne zastanawianie się nad swoimi działaniami, postępowaniem i wydarzeniami w życiu? I czy to źle, gdy często tego nie robimy? Na przykład każdy rodzic wie, ile fizycznego wysiłku kosztuje opieka nad małym dzieckiem. I myślę, że większość z rodziców (chociaż raz) czytając po całym dniu książkę małemu dziecku zasypiało ze zmęczenia nad tą książką, a dziecko szturchało go mówiąc, że rodzic bełkoczne... ;-)
I czy to dobrze tak ciągle roztrząsać wydarzenia z życia? ;-) Przyznam szczerze, że wiele szczęścia i satysfakcji z życia znajduję w spotkaniach i rozmowach (zupełnie czasami niefrasobliwych) z przyjaciółmi, znajomymi. Czuję się wtedy lepiej osadzona w tym życiu, mam poczucie, że istnieję i dostrzegam wartość swoich wysiłków (choć i tak wszystko skończy się piękną katastrofą). A może spotykając się z ludźmi i dowiadując się o ich niedosytach życiowych i pragnieniach (tych duchowych), odczuwam więź z innymi i mniej jestem sama? I tu pojawia się kolejne pytanie: czy ja jestem sama? Być może każdy człowiek jest OSOBNY w swoich myślach i sposobie przeżywania. Może więc nigdy nie będziemy dobrze poznani przez innych? A może wydaje nam się tylko, że jesteśmy tak bardzo odmienni (jestem raczej za tą opcją ;-))
Alma
Dziękuję Almo:-)
UsuńZe wszystkim, co zauważyłaś, się zgadzam :-)) Właśnie o to chodzi, że patrzymy na świat poprzez swoje pragnienia i tęsknoty i to właśnie jest iluzją. Ale również wydaje nam się często, że wszystko jest trwałe i że jesteśmy wyjątkowi jako ludzie i inni od pozostałych, i że coś po nas pozostanie. A to też przecież jest też złudzenie...Słusznie jednak zwracasz uwagę na to, że musimy brać pod uwagę przyczyny i skutki naszego postępowania. I to jest coś jak najbardziej realnego nawet dla kogoś, kto mówi, że życie jest snem.
To bardziej chodzi o refleksję nad życiem, o kontemplację niż o rozpamiętywanie wszystkiego, co się wydarza i troskę. Oczywiście ludzie wokół nas nie zawsze są tak szczęśliwi, jak to sobie wyobrażamy, wielu z nich cierpi, albo potrzebuje naszej życzliwości lub pomocy. Nie możemy raczej żyć poza jakąś wspólnotą, albo jest to bardzo trudne i nie wiadomo nawet, jaki by miało mieć cel. :-)
Jakieś różnice jednak między ludźmi istnieją, choć może nie są tak duże, jak nam się czasem wydaje, kiedy wspinamy się na palce. :-)
Albo jeden, dwa schodki wyżej... ;-D
UsuńAlma
No tak ;-)
UsuńTo prawda! :-) Zwłaszcza kiedy włożymy szpilki! :-D
OdpowiedzUsuńAlma
Ja sobie wyobraziłem też cienie na szczudłach...
UsuńTak...Choćby dlatego, że to wymaga jednak czasem pewnej odwagi.
OdpowiedzUsuńweekend nie byl spokojny …
OdpowiedzUsuńAgnieszka
To niewesołe, ale może w tygodniu będzie inaczej :-) Pozdrawiam Cię serdecznie...
UsuńSuper ,ze znalazles zdjecie . Co do tego ,ze zawsze zaciezko, niepodrodze, nawet nie zapyta co u ciebie a historie opowiada nie z tej ziemi.. itd. Jak ja to dobrze znam ! W sumie z wiekszej perspektywy ,cale czas meczace i przykre, ale tez i zabawne . Czuj czuwaj !
OdpowiedzUsuńAgnieszka
Czuję...i staram się czuwać (tzn. być w miarę uważnym).
Usuńto zrob odwotnie ..have fun !!!
UsuńAgnieszka