Smutne pożegnanie...
Z powodu braku czytelników (mój ostatni
wpis miał jedynie pięć odsłon), zmuszony
będę być może opuścić lunęmigotliwą.
Chciałbym podziękować wszystkim, którzy
tu stale zaglądali, komentowali moje utwory
i pozostawili dobrą energię, a w
szczególności moim przyjaciołom
Odziowi (Piotrowiratyńskiemu) i Dankowi,
a także Almie, Lutanie i Pharlapowi, i
oczywiście Ciężkolekkożyć (która wcześniej
komentowała jako Nędznypadół). Jej
obecność przez długi czas była codzienna
i stała, ale ostatnio nie może być niestety
kontynuowana.
Mimo wszystko miałem nadzieję, że do
takiego opuszczenia nigdy nie dojdzie i prawdę
mówiąc jestem nim nieco zaskoczony,
ponieważ, kiedy zaczynałem pisać i mój
blog był zupełnie nieznany, każdy mój wpis
miał po kilkaset odsłon dziennie...Wtedy jednak
większość z moich postów można było znaleźć
osobno w necie, a poza tym codziennie były
one wyświetlane wśród nowości na głównej
stronie Bloxa. Zupełnie nie wiem jak to się
odbywa tutaj.
Po latach, kiedy mój blog "Przechadzki
samotnego marzyciela" (lunamigotliwa. blox)
znalazł się wśród 500 najpopularniejszych
i dotarł na chwilę do pierwszego miejsca
w dziale poezji, wpisy zaczęły być codziennie
wyświetlane wśród polecanych w dziale
"Kultura" i w ten sposób Luna znalazła się
na 80 miejscu wśród wszystkich blogów
i na drugim miejscu w dziale poezji, choć
nigdy nie byłem z nikim "zblogowany" i
nie należałem do żadnych blogowych
syndykatów, a Blox nigdy nie reklamował
mojej twórczości (jak to robił z wieloma
innymi blogami). To było chyba najdłuższe
zdanie, jakie napisałem w moim życiu. ;-)
Jest tylko jedna okoliczność, która
może sprawić, że tu jednak pozostanę...Poza
oczywiście życzliwością przyjaciół. Jestem
ogromnie ciekaw, co mogą jeszcze napisać
Odziu i Danek, i pozostałe z wymienionych,
bliskich mi osób. Zawsze z zainteresowaniem
czytam to, co piszą i często pozwala mi to
na pewne rzeczy spojrzeć zupełnie inaczej
niż dotychczas.
Mój stan zdrowia stale się niestety
pogarsza, a perspektywy życiowe stają się
coraz bardziej mroczne, mam też
coraz więcej różnych, często trudnych dla
mnie i stresujących obowiązków i na pisanie
mogę poświęcać jedynie noce. Ale skoro
przestaje to być potrzebne, to takie
poświęcenie nie jest być może czymś
koniecznym ani racjonalnym.
Lubię pisać, ale nie jestem
grafomanem i mogę się bez pisania
obyć, albo pisać coś zupełnie innego niż
te teksty...które przecież i tak przestały
być dostępne. Natomiast możliwość
bycia wirtualnie razem z ludźmi
bliskimi, życzliwymi i rozumnymi
zawsze będzie dla mnie czymś bardzo
cennym :-)
Jest też kilka osób, które wpisują
tu czasem komentarze anonimowo
i ku nim zwraca się też moja myśl. :-)


Nazumi - codziennie zaglądam do Twojego blogu. Martwi mnie, że tak wiele uwagi poświęcasz statystykom odwiedzin.
OdpowiedzUsuńUwierz w siebie!
Odzyskaj radość z pisania!
Pozdrawiam - Pharlap
Pharlap, dziękuję. :-) Ale nigdy nie przestałem wierzyć w siebie, a moja radość pisania ani trochę nie ucierpiała. Nie wierzę już jednak w ludzi. Poświęcam trochę uwagi, bo kiedy piszę tekst przez całą noc, a jest pięć odsłon, to widzę różnicę między moją twórczą motywacją, a motywacją, nazwijmy to konsumencką ;-)
UsuńNie wiem, może im się nie chciało. ;-) Odnaleźli mnie. Dopiero teraz jest tragicznie. Setki to były na początku. Miałem potem czasem nawet i ponad 25 tysięcy odsłon tygodniowo...To nie mnie potrzebna przerwa, tylko raczej temu dziwnemu światu.
OdpowiedzUsuńWnuczki nie mają z tym zwykle trudności, ale ludziom naprawdę nic się nie chce. :-)...Trochę za poważnie odbierasz chyba niektóre sformułowania mojego tekstu, a może za mało serio inne. Moje życie powoli zmierza ku jakiejś katastrofie i nic dziwnego, że zadaję sobie pytanie także o sens pisania tutaj...Jak widzisz staram się rzecz rozważyć.
OdpowiedzUsuńPewnie tak. Choć na platformie pisało 700 tysięcy autorów i niektórzy tych fanów platformy w ogóle nie mieli :-) Wysoka nie wysoka, ale zawsze pozycja ;-)
OdpowiedzUsuńNazumi jesteś niepowtarzalny i wyjątkowy! Będę to powtarzać, aż do końca świata i jeszcze jeden dzień ;) A wiadomo, że każdy indywidualista płaci za swoją wyjątkowość wielką samotnością, jeśli nie wykluczeniem. Taki już los ludzi nietuzinkowych, którzy mają coś istotnego do powiedzenia, czego inni nie zauważają, albo nie chcą zauważyć, bo ich własne ego by tego nie zniosło, a oni sami wypadliby wobec tego na tyle blado, co bezbarwnie... albo są na tyle puści, co dziurawy dzban do którego nic nie nalejesz, choćbyś nie wiem jak bardzo się starał. Niestety większość blogujących tu czy tam, pisze "pierdoły", których się nawet nie chce czytać. Ty masz do powiedzenia, aż nadto, a nie każdy to potrafi przełknąć, przetrawić, zwał jak zwał, te "dzieciaki" nie dorastają Ci nawet do pięt i to ich pewnie straszliwie boli. Miej to wszystko gdzieś i pisz, jeśli czujesz, że to ma sens i masz nieodpartą chęć, że po prostu musisz :) Ważne jest tylko to, by mieć "to wyjątkowe coś" do powiedzenia (przekazania) światu, który nieuchronnie dąży ku upadkowi, jeśli już się nie stoczył na samo dno... a jeszcze tego nie zauważył. Świat to też my sami, a każdy z nas jest takim małym, odrębnym światem… Tak jak sami siebie postrzegamy taki obraz nam się unaocznia (chcesz i masz), z czego niezbicie wynika, że nasze "wewnętrzne spostrzeżenia" rzutują na to, co nam się w życiu przytrafia i jakie okoliczności życiowe do siebie przyciągamy, jakich ludzi... Czasem jednak dzieją się "cuda", bo nasza podświadomość nosi w sobie treści, zaszłości... o których nie mamy zielonego pojęcia. Może nas z jej strony spotkać zarówno dużo dobrego jaki i złego...
OdpowiedzUsuńFrekwencja na bloggerze jest i tak większa, niż tam, gdzie ja jestem (klick my nick) Ja "dochowałam się" jednego stałego czytelnika i bardzo to sobie cenię, bo lepszy jeden prawdziwy, niż cała masa pochlebców czy przypadkowych, którzy konsumują w locie wszystko, co im się nawinie, byleby to było ładne, zgrabne i powabne, byleby tylko nie zmuszało ich do myślenia, czy autorefleksji. Nie da się ukryć, ze wraz z zamknięciem Bloxa odeszła pewna epoka ( +Świeć Panie nad jego duszą) Może po pół roku będzie lepiej, bo wiadomo, że początki nigdzie nie są łatwe... ale trzeba to jakoś przetrzymać i samemu się jakoś motywować, póki starczy sił i chęci. Jeśli masz taką potrzebę to odpocznij, bo nic tak dobrze nie robi jak danie sobie samemu trochę czasu, ale wiedz, że cokolwiek byś nie uczynił ja będę na Ciebie zaglądać (z komentowaniem nieco gorzej, zwłaszcza jak nie ma się nic ciekawego do powiedzenia, albo nie jest się wystarczająco biegłą w danej materii czyli - braku stosownej wiedzy nie nadgonisz nawet klikając w Google, czy w Wikipedię)
Przesyłam Ci mój drogi Nazumi moc pozytywnej energii, mając nadzieję, że Twoi dawni czytelnicy z Bloxa prędzej czy później dadzą o sobie w jakiś sposób znać. Dużo zdrowia! Siły Ducha! Pokrewieństwa dusz i umysłów! Miłości w swej różnorodności i złożoności niezmierzonej. acz niepojętej :-)
Lutano, bardzo Ci dziękuję za serdeczne słowa i piękne życzenia :-) A przede wszystkim za to, że Jesteś...Jeśli moja sytuacja życiowa się nie zaostrzy, to zostanę tu. Jestem trochę zmęczony, a to, co robię nie zawsze spotyka się z taką samą życzliwością. Ale jeśli zdrowie i okoliczności mi na to pozwolą, będę tu nadal pisał.
UsuńNa Bloxie była jednak szczególna atmosfera, a teraz czasem ktoś z dawnych znajomych zagląda i pozostawia jakiś ślad, ale jest jakby w innym kosmosie i znika, a ja też nie zawsze potrafię go odszukać. Nastąpiło coś w rodzaju rozproszenia, nie tylko dlatego, że adresy są na różnych blogowych platformach. Ten jakiś rodzaj diaspory nie jest radosny. Choć niektóre osoby, jak Przedwieczna Śledziona, miałem okazję spotkać potem w tzw. realu i widywać na Facebooku. Przedwieczny, który jest teraz buddyjskim mnichem (chociaż ma życie rodzinne), podarował mi nawet swą książeczkę z dedykacją, w której wyraził swój "niekłamany podziw" dla mej twórczości. Było to bardzo miłe, ale kontakt blogowy całkowicie ustał. A na inny ludzie teraz nie znajdują często czasu. Świat jest bardzo zabiegany. Już Goethe na to kiedyś narzekał, a przecież wszystko tak niezwykle przyśpieszyło i jesteśmy jak mrówki...Moje teksty nie są uczone, choć może niektóre sprawiają takie wrażenie i każdy może je komentować. Ale ja też często nie wiem, co powiedzieć lub napisać nawet wtedy, kiedy tekst mi się podoba. Czuję się czasem trochę onieśmielony. Poza tym jeśli wyraża coś istotnego, to nie wiem, co mógłbym do tego dodać...żeby przypadkiem niczego nie ująć. :-)
Trudno o lepsze życzenia, więc życzę Ci tego samego :-))
Jutro kończy mi się urlop i wracam do kraju-stad brak moich komentarzy. Ale jestem cały czas!.
OdpowiedzUsuńDziękuję i cieszę się, że Jesteś :-)
UsuńWcale się nie dziwię, że swoje konto wyżej cenią ;-) Choć wiem, że to najlepsza platforma...
OdpowiedzUsuń