Trudno odnaleźć Lunę na netowym firnamencie
Stosunkowo niewielka w porównaniu
z Bloxem liczba czytelników skłania mnie
do niejakiej pokory. Sporo pewnie upłynie
czasu, a być może nigdy już wielu z nich
nie odnajdzie Luny. Bo istotnie teraz nie
tak łatwo ją znaleźć. Jakoś nie widać jej
na nowym niebie. ;-)
Ale w tzw. statystykach zaciekawiło mnie
to, że mam ogromnie wiele "wejść" ze
Stanów Zjednoczonych, co skłania mnie
do pozdrowienia wszystkich Czytelników
stamtąd. To jest "na oko" (bo nie chce mi
się liczyć) ze 20% wszystkich wejść.
Australia...to wiadomo, że pewnie za
sprawą Lecha przede wszystkim. Choć
chyba nie tylko ;-) Niemcy, Rosja, Wielka
Brytania, Luksemburg...
Ale jest też ostatnio trochę wejść z Indii,
więc może ktoś z "naszych" tam wyjechał
na wakacje? Też serdecznie pozdrawiam.
OM!
A ja skąd jestem? Nie wiem. Może nie
całkiem z tego świata...:-)
Siedzę sobie w chatce na pustkowiu
i słucham szemrzącego strumienia.
Choć nie ma tu żadnej chatki ani strumienia.
I może nigdy nie będzie...


Większość komentujących odnalazła się, choć jednak nie wszyscy. Jeśli chodzi o ilość odwiedzin, to przez półtora miesiąca zebrało się tyle, co tam przez trzy dni. :-)
OdpowiedzUsuńOooo..., masz swój świat i swoje strumyki:). Napiszę, że Twój świat brzmi zachęcająco i zachwycajaco. Każdy chciałby mieć taki świat zapewne;)
OdpowiedzUsuńTo miło, że tak uważasz :-)
Usuń