Nieświęty Franciszek
"Suffer suffer for world...
enjoy for heaven"
(Fela Kuti)
Sprawy Kościoła nie dotyczą mnie
osobiście, choć cenię różne
formy mistycyzmu i znam dość dobrze
jego historię. Jeśli niepokoją mnie
pewne zjawiska związane z jego
działaniami i funkcjonowaniem, to
jest to wyraz troski o wspólnotę
rozumianą szerzej i o wartości ludzkie.
Religijność ma bowiem pozytywny
sens, kiedy służy wartościom
humanistycznym, traci go zaś, kiedy
zmienia się w autorytaryzm lub fanatyzm.
Moi studenci zwykle wytykają tej
szacownej instytucji i wspólnocie
cztery rzeczy:
1. Nadmierne umiłowanie dóbr
materialnych. Gnębienie ludzi zbyt
wysokim "co łaska" ("ale nie mniej niż...")
i wszelkiego rodzaju opłatami, które
niszczą biednych. Jest wiele mało
budujących przykładów. Jeden z księży
nawet opublikował w necie listę datków
od parafian i każdy mógł zobaczyć, ile
dał sąsiad. Inny zelżył i wyrzucił
parafianina, który chciał pochować żonę,
ale ponieważ utrzymywał się z najniższej
renty, prosił o zniżkę. "Znam ich",
powiedział, kiedy ktoś zarzucił mu
brutalność, "Oni wszyscy tu byli przed
wojną parobkami."
Kiedy ksiądz zaczepiając młodą
dziewczynę pobrzękuje kluczykami od
luksusowego samochodu, to w sposób
oczywisty każe myśleć o tym, kto za to
płaci. (Widziałem to też sam kilka razy).
Pławienie się w luksusie w powszechnej
opinii jakoś nie bardzo się godzi ze
służebną rolą, jaką kapłan miałby pełnić.
Niemniej hierarchowie mieszkają często
w okazałych rezydencjach, a niekiedy
nawet tworzą swoiste imperia finansowe.
Być może w Polsce należałoby
wprowadzić niemiecki model finansowania
Kościołów. Niech każdy wierny opodatkuje
się na rzecz swej wspólnoty wyznaniowej.
Dlaczego świeckie państwo ma utrzymywać
Kościół ze swego budżetu? Dlaczego
Kościół ma mieć prawo do nadzwyczajnych
dotacji albo nabywania gruntów po
niższych cenach?
Nie muszę chyba dodawać, że Jezus był
zwolennikiem dobrowolnego ubóstwa
i biznesowy stosunek do wiary nie da się
w świetle jego nauki obronić.
2. Żądza władzy. Kościoły są strukturami
hierarchicznymi. Ale to, co sprawdza się
w takiej strukturze nie może być
projektowane na rzeczywistość
społeczeństwa demokratycznego.
Pewien młody człowiek, uczestniczący
w Konferencji Episkopatu powiedział mi, że
krąży tam niby-żart: "To my naprawdę
rządzimy tym krajem." Może to i dobry
dowcip, ale chyba nie tylko ja mam co do
tego pewne wątpliwości.
W demokracjach zachodnich za rzecz
normalną uznaje się rozdział państwa
i Kościoła.
Kościół pragnie być sumieniem narodu,
ale gwałci często sumienia ludzi
poprzez forsowanie pewnych opcji
politycznych lub rozwiązań prawnych.
Zapomina o tym, że autorytet można
budować jedynie poprzez naśladowanie
Jezusa w miłości, a ta nikogo przecież
nie wyklucza. Kościół nie musi rezygnować
z obrony pewnych wartości, ale nie może
tego robić w sposób agresywny i nie
szanujący przekonań i godności wszystkich,
nie tylko swoich owieczek. Duszpasterstwo
nie może być duśpasterstwem...A walka
z badaniami prenatalnymi, z zapłodnieniem
in vitro i paroma innymi rzeczami, oraz
wzbudzanie nienawiści wobec obcych jest
więcej niż moralnie wątpliwa. Ksiądz,
który publicznie oznajmił, że ma nadzieję
iż powrócą dobre czasy kiedy
homoseksualistów palono na stosie nie
tylko jest w Kościele, ale nawet chyba nie
zwrócono mu uwagi na niestosowność
podobnych słów. Usprawiedliwiono też
istniejącą tradycją pastwienie się nad
kukłą Żyda, która symbolizowała Judasza,
w czym uczestniczyły inspirowane przez
duchownego dzieci. Jeśli piętnujemy
podobne zjawiska w Islamie, czy w innych
religiach, to dlaczego miałyby one mieć
rację bytu w Kościele?
Czymś głęboko oburzającym jest
sympatia niektórych kręgów kościelnych
dla ugrupowań o charakterze faszystowskim.
Kiedy na Jasnej Górze zaczerwieniło się
od rac, nikogo to nie zaniepokoiło.
Dlaczego Kościół nie reaguje na to,
kiedy w drastyczny sposób poniżana
jest godność człowieka, którego jeszcze
nie osądzono, a prawicowi publicyści
w telewizji (rzekomo) publicznej szydzą,
że Rzecznikowi Praw Obywatelskich,
który upomina się o uczciwe stosowanie
prawa, należałoby założyć kaftan
bezpieczeństwa? A może niektórzy
chętnie nałożyliby go samemu Jezusowi?
3. Dbałość o wizerunek instytucji
prowadząca do zatajania wszelkich
zjawisk negatywnych...Teraz nagłaśnia się
pedofilię, ale tych zjawisk jest bardzo
wiele. I w każdym niemal przypadku
uważa się dobro instytucji za ważniejsze
od dobra publicznego.
Uczestniczy też w tym państwo poprzez
zaniechanie wyjaśniania wielu spraw.
Księżom zwyczajowo okazuje się
szacunek, co nie znaczy, że powinni go
nadużywać.
Jestem pod wrażeniem opowieści
mojej matki. Kiedy miała dwanaście lat
odwiedziła pewnego wiejskiego proboszcza
- wysłano ją do niego w jakiejś sprawie.
Ksiądz szybko zamknął drzwi, ale stanęła
w nich pokaźna kobieta, jego gospodyni
i powiedziała stanowczo, że zna dobrze
rodzinę tej dziewczynki i że lepiej, aby
zostawił ją w spokoju, a wychodząc
ostentacyjnie nie zamknęła drzwi. Wiedziała
chyba coś o zwyczajach dobrodzieja.
4. Niska pozycja kobiety w Kościele,
w którym pełni niemal wyłącznie funkcje
służebne. A także przekonanie, że kobieta nie
jest w stanie pewnych rzeczy właściwie
rozsądzić i odpowiednio sobą pokierować i że
trzeba narzucić jej swój punkt widzenia.
W walce o ochronę życia poczętego Kościół
u nas traktuje często kobietę przedmiotowo,
starając się narzucić restrykcyjne, a czasem
nawet nieludzkie prawo.
Bywa, że przypomina to działania sadysty,
który chciałby ubezwłasnowolnić i
unieruchomić przedmiot swych manipulacji.
Bo jak inaczej ocenić zgłoszoną, lecz na
szczęście wycofaną, propozycję regulacji
prawnej, w myśl której każdy przypadek
poronienia miałby badać prokurator? A taki
wniosek wyszedł z kręgów inspirowanych
bezpośrednio przez koła kościelne. Na
szczęście do absolutnie tragicznej,
nieludzkiej i obrażającej zdrowy rozsądek
sytuacji, jaka jest w Alabamie trochę nam
brakuje.
Niestety św. Tomasz napisał, że kobieta
to nieudany mężczyzna i pod każdym
względem stoi od niego niżej...Widać
Stwórca nie potrafił sklecić niczego
lepszego z Adamowego żebra ;-)
Tyle studenci...wśród, których przeważają
osoby wierzące. Złagodziłem nieco emocjonalny
język ich wypowiedzi, a dodałem do nich
jedynie opowieść mojej matki. Znam jednak
o wiele bardziej sugestywne opowieści.
Warto zwrócić uwagę na to, że polski
Kościół nie jest państwem w państwie i że
powinien podporządkować się autorytetowi
papieża. Niestety mam wrażenie, że bardzo
silne jest w nim przeświadczenie, że
Bergoglio to arogancki bufon, heretyk,
popierany przez lewacką mafię, a może
nawet szatan we własnej osobie i że jego
nauczanie jest, jak ktoś powiedział,
"niezgodne z nauczaniem papieskim."
(czyli nauką Jana Pawła II i Ratzingera).
Oczywiście łatwo mnie za taką wypowiedź
skarcić, bo oficjalnie wygląda to zupełnie
inaczej.
Jeśli ktoś chciałby mi zarzucić, że
kieruję się antyklerykalizmem i pragnę
oczerniać Kościół, to poradzę mu, aby
porozmawiał z osobami figurującymi
w jego spisach jako wierni, a z pewnością
usłyszy od kogoś podobne rzeczy.
To są rzeczy, o których powszechnie
wiadomo, choć nie zawsze w taki sam
sposób się je ocenia.
Poznałem dość dobrze tradycję
duchową Kościoła (nie mówię tu,
jakiego, bo wiadomo, o który chodzi)
i zawsze odnosiłem się do niej z
szacunkiem. Szczególnie bliski
jest mi Św. Franciszek, który chciał,
aby duchem ożywiającym wspólnotę
wiernych była miłość i dobrowolne
ubóstwo.
Jest też niestety wśród
księży sporo zwykłego nieuctwa.
Jedna z moich studentek, osoba
pobożna spytała kilku, czy
możliwe jest, aby św. Tomasz "coś
takiego" napisał (chodziło o słowa,
które przytoczyłem w rozmowie
z nią i które ją zaskoczyły) i wszyscy
mówili, że to absolutnie niemożliwe,
a wystarczyło zajrzeć do księgi...
Eliade słusznie zauważa, że
w każdej religii są subtelne treści,
które przeżywają jedynie osoby
zaawansowane duchowo i mające
głęboką wiedzę, ale że masy
rozumieją te prawdy wiary często
zupełnie inaczej, albo raczej ich
zgoła nie rozumieją. Jest głęboką
nieuczciwością, kiedy modyfikuje
się naukę Jezusa, czy innego
autorytetu duchowego w taki
sposób, aby można była manipulować
odczuciami prostych ludzi dla
celów instytucji lub bieżącej
polityki...
Nie znaczy to, że kiedy
duchowni krytykują materializm
i utylitaryzm naszych czasów to
nie ma w tej krytyce czegoś
racjonalnego. Jest wiele drastycznie
niepokojących zjawisk, jak np.
celowe zawyżanie cen leków
i kuracji medycznych, albo
pozostawianie całych grup ludzi
z fikcyjną jedynie opieką zdrowotną.
Jakoś jednak specjalnie nie widać,
aby polski Kościół z tym walczył albo
próbował walczyć np. z lichwą
bankową. A czy nie na tym polega
ochrona życia? (Oczywiście łatwo
wykazać, że w Kościele się o tym
mówi, ale to rzecz raczej niestety
marginesowa).
Uwagę dewotów bardziej
pochłania tzw. życie poczęte niż życie
osoby. Istotne jest tylko to, aby dzieci
się rodziły, niezależenie od tego, jakie
to spowoduje cierpienie, w myśl
założenia, że naprawdę szczęśliwi
będziemy dopiero po śmierci. Ich los,
podobnie jak reszta tego, co należy do
ochrony życia ich nie interesuje...Poza
może obroną przed "seksualizacją" ;-)
enjoy for heaven"
(Fela Kuti)
Sprawy Kościoła nie dotyczą mnie
osobiście, choć cenię różne
formy mistycyzmu i znam dość dobrze
jego historię. Jeśli niepokoją mnie
pewne zjawiska związane z jego
działaniami i funkcjonowaniem, to
jest to wyraz troski o wspólnotę
rozumianą szerzej i o wartości ludzkie.
Religijność ma bowiem pozytywny
sens, kiedy służy wartościom
humanistycznym, traci go zaś, kiedy
zmienia się w autorytaryzm lub fanatyzm.
Moi studenci zwykle wytykają tej
szacownej instytucji i wspólnocie
cztery rzeczy:
1. Nadmierne umiłowanie dóbr
materialnych. Gnębienie ludzi zbyt
wysokim "co łaska" ("ale nie mniej niż...")
i wszelkiego rodzaju opłatami, które
niszczą biednych. Jest wiele mało
budujących przykładów. Jeden z księży
nawet opublikował w necie listę datków
od parafian i każdy mógł zobaczyć, ile
dał sąsiad. Inny zelżył i wyrzucił
parafianina, który chciał pochować żonę,
ale ponieważ utrzymywał się z najniższej
renty, prosił o zniżkę. "Znam ich",
powiedział, kiedy ktoś zarzucił mu
brutalność, "Oni wszyscy tu byli przed
wojną parobkami."
Kiedy ksiądz zaczepiając młodą
dziewczynę pobrzękuje kluczykami od
luksusowego samochodu, to w sposób
oczywisty każe myśleć o tym, kto za to
płaci. (Widziałem to też sam kilka razy).
Pławienie się w luksusie w powszechnej
opinii jakoś nie bardzo się godzi ze
służebną rolą, jaką kapłan miałby pełnić.
Niemniej hierarchowie mieszkają często
w okazałych rezydencjach, a niekiedy
nawet tworzą swoiste imperia finansowe.
Być może w Polsce należałoby
wprowadzić niemiecki model finansowania
Kościołów. Niech każdy wierny opodatkuje
się na rzecz swej wspólnoty wyznaniowej.
Dlaczego świeckie państwo ma utrzymywać
Kościół ze swego budżetu? Dlaczego
Kościół ma mieć prawo do nadzwyczajnych
dotacji albo nabywania gruntów po
niższych cenach?
Nie muszę chyba dodawać, że Jezus był
zwolennikiem dobrowolnego ubóstwa
i biznesowy stosunek do wiary nie da się
w świetle jego nauki obronić.
2. Żądza władzy. Kościoły są strukturami
hierarchicznymi. Ale to, co sprawdza się
w takiej strukturze nie może być
projektowane na rzeczywistość
społeczeństwa demokratycznego.
Pewien młody człowiek, uczestniczący
w Konferencji Episkopatu powiedział mi, że
krąży tam niby-żart: "To my naprawdę
rządzimy tym krajem." Może to i dobry
dowcip, ale chyba nie tylko ja mam co do
tego pewne wątpliwości.
W demokracjach zachodnich za rzecz
normalną uznaje się rozdział państwa
i Kościoła.
Kościół pragnie być sumieniem narodu,
ale gwałci często sumienia ludzi
poprzez forsowanie pewnych opcji
politycznych lub rozwiązań prawnych.
Zapomina o tym, że autorytet można
budować jedynie poprzez naśladowanie
Jezusa w miłości, a ta nikogo przecież
nie wyklucza. Kościół nie musi rezygnować
z obrony pewnych wartości, ale nie może
tego robić w sposób agresywny i nie
szanujący przekonań i godności wszystkich,
nie tylko swoich owieczek. Duszpasterstwo
nie może być duśpasterstwem...A walka
z badaniami prenatalnymi, z zapłodnieniem
in vitro i paroma innymi rzeczami, oraz
wzbudzanie nienawiści wobec obcych jest
więcej niż moralnie wątpliwa. Ksiądz,
który publicznie oznajmił, że ma nadzieję
iż powrócą dobre czasy kiedy
homoseksualistów palono na stosie nie
tylko jest w Kościele, ale nawet chyba nie
zwrócono mu uwagi na niestosowność
podobnych słów. Usprawiedliwiono też
istniejącą tradycją pastwienie się nad
kukłą Żyda, która symbolizowała Judasza,
w czym uczestniczyły inspirowane przez
duchownego dzieci. Jeśli piętnujemy
podobne zjawiska w Islamie, czy w innych
religiach, to dlaczego miałyby one mieć
rację bytu w Kościele?
Czymś głęboko oburzającym jest
sympatia niektórych kręgów kościelnych
dla ugrupowań o charakterze faszystowskim.
Kiedy na Jasnej Górze zaczerwieniło się
od rac, nikogo to nie zaniepokoiło.
Dlaczego Kościół nie reaguje na to,
kiedy w drastyczny sposób poniżana
jest godność człowieka, którego jeszcze
nie osądzono, a prawicowi publicyści
w telewizji (rzekomo) publicznej szydzą,
że Rzecznikowi Praw Obywatelskich,
który upomina się o uczciwe stosowanie
prawa, należałoby założyć kaftan
bezpieczeństwa? A może niektórzy
chętnie nałożyliby go samemu Jezusowi?
3. Dbałość o wizerunek instytucji
prowadząca do zatajania wszelkich
zjawisk negatywnych...Teraz nagłaśnia się
pedofilię, ale tych zjawisk jest bardzo
wiele. I w każdym niemal przypadku
uważa się dobro instytucji za ważniejsze
od dobra publicznego.
Uczestniczy też w tym państwo poprzez
zaniechanie wyjaśniania wielu spraw.
Księżom zwyczajowo okazuje się
szacunek, co nie znaczy, że powinni go
nadużywać.
Jestem pod wrażeniem opowieści
mojej matki. Kiedy miała dwanaście lat
odwiedziła pewnego wiejskiego proboszcza
- wysłano ją do niego w jakiejś sprawie.
Ksiądz szybko zamknął drzwi, ale stanęła
w nich pokaźna kobieta, jego gospodyni
i powiedziała stanowczo, że zna dobrze
rodzinę tej dziewczynki i że lepiej, aby
zostawił ją w spokoju, a wychodząc
ostentacyjnie nie zamknęła drzwi. Wiedziała
chyba coś o zwyczajach dobrodzieja.
4. Niska pozycja kobiety w Kościele,
w którym pełni niemal wyłącznie funkcje
służebne. A także przekonanie, że kobieta nie
jest w stanie pewnych rzeczy właściwie
rozsądzić i odpowiednio sobą pokierować i że
trzeba narzucić jej swój punkt widzenia.
W walce o ochronę życia poczętego Kościół
u nas traktuje często kobietę przedmiotowo,
starając się narzucić restrykcyjne, a czasem
nawet nieludzkie prawo.
Bywa, że przypomina to działania sadysty,
który chciałby ubezwłasnowolnić i
unieruchomić przedmiot swych manipulacji.
Bo jak inaczej ocenić zgłoszoną, lecz na
szczęście wycofaną, propozycję regulacji
prawnej, w myśl której każdy przypadek
poronienia miałby badać prokurator? A taki
wniosek wyszedł z kręgów inspirowanych
bezpośrednio przez koła kościelne. Na
szczęście do absolutnie tragicznej,
nieludzkiej i obrażającej zdrowy rozsądek
sytuacji, jaka jest w Alabamie trochę nam
brakuje.
Niestety św. Tomasz napisał, że kobieta
to nieudany mężczyzna i pod każdym
względem stoi od niego niżej...Widać
Stwórca nie potrafił sklecić niczego
lepszego z Adamowego żebra ;-)
Tyle studenci...wśród, których przeważają
osoby wierzące. Złagodziłem nieco emocjonalny
język ich wypowiedzi, a dodałem do nich
jedynie opowieść mojej matki. Znam jednak
o wiele bardziej sugestywne opowieści.
Warto zwrócić uwagę na to, że polski
Kościół nie jest państwem w państwie i że
powinien podporządkować się autorytetowi
papieża. Niestety mam wrażenie, że bardzo
silne jest w nim przeświadczenie, że
Bergoglio to arogancki bufon, heretyk,
popierany przez lewacką mafię, a może
nawet szatan we własnej osobie i że jego
nauczanie jest, jak ktoś powiedział,
"niezgodne z nauczaniem papieskim."
(czyli nauką Jana Pawła II i Ratzingera).
Oczywiście łatwo mnie za taką wypowiedź
skarcić, bo oficjalnie wygląda to zupełnie
inaczej.
Jeśli ktoś chciałby mi zarzucić, że
kieruję się antyklerykalizmem i pragnę
oczerniać Kościół, to poradzę mu, aby
porozmawiał z osobami figurującymi
w jego spisach jako wierni, a z pewnością
usłyszy od kogoś podobne rzeczy.
To są rzeczy, o których powszechnie
wiadomo, choć nie zawsze w taki sam
sposób się je ocenia.
Poznałem dość dobrze tradycję
duchową Kościoła (nie mówię tu,
jakiego, bo wiadomo, o który chodzi)
i zawsze odnosiłem się do niej z
szacunkiem. Szczególnie bliski
jest mi Św. Franciszek, który chciał,
aby duchem ożywiającym wspólnotę
wiernych była miłość i dobrowolne
ubóstwo.
Jest też niestety wśród
księży sporo zwykłego nieuctwa.
Jedna z moich studentek, osoba
pobożna spytała kilku, czy
możliwe jest, aby św. Tomasz "coś
takiego" napisał (chodziło o słowa,
które przytoczyłem w rozmowie
z nią i które ją zaskoczyły) i wszyscy
mówili, że to absolutnie niemożliwe,
a wystarczyło zajrzeć do księgi...
Eliade słusznie zauważa, że
w każdej religii są subtelne treści,
które przeżywają jedynie osoby
zaawansowane duchowo i mające
głęboką wiedzę, ale że masy
rozumieją te prawdy wiary często
zupełnie inaczej, albo raczej ich
zgoła nie rozumieją. Jest głęboką
nieuczciwością, kiedy modyfikuje
się naukę Jezusa, czy innego
autorytetu duchowego w taki
sposób, aby można była manipulować
odczuciami prostych ludzi dla
celów instytucji lub bieżącej
polityki...
Nie znaczy to, że kiedy
duchowni krytykują materializm
i utylitaryzm naszych czasów to
nie ma w tej krytyce czegoś
racjonalnego. Jest wiele drastycznie
niepokojących zjawisk, jak np.
celowe zawyżanie cen leków
i kuracji medycznych, albo
pozostawianie całych grup ludzi
z fikcyjną jedynie opieką zdrowotną.
Jakoś jednak specjalnie nie widać,
aby polski Kościół z tym walczył albo
próbował walczyć np. z lichwą
bankową. A czy nie na tym polega
ochrona życia? (Oczywiście łatwo
wykazać, że w Kościele się o tym
mówi, ale to rzecz raczej niestety
marginesowa).
Uwagę dewotów bardziej
pochłania tzw. życie poczęte niż życie
osoby. Istotne jest tylko to, aby dzieci
się rodziły, niezależenie od tego, jakie
to spowoduje cierpienie, w myśl
założenia, że naprawdę szczęśliwi
będziemy dopiero po śmierci. Ich los,
podobnie jak reszta tego, co należy do
ochrony życia ich nie interesuje...Poza
może obroną przed "seksualizacją" ;-)


Nie mam serca do takich publicystycznych tekstów. Niezmiernie trudno jest w nich tak rozłożyć akcenty, aby uniknąć nieporozumień. Ktoś np. oburzy się: "Jak to nie interesuje los dzieci? Przecież
OdpowiedzUsuńKościół zajmuje się opieką na dziećmi." Albo: "Dlaczego pan pisze o wzbudzaniu nienawiści do obcych, przecież to tylko samoobrona. Pani Kępa pomogła syryjskim dzieciom." Z takimi opiniami nie potrafię niestety dyskutować...Ten krótki tekst jest podsumowaniem rozmów, jakie prowadziłem z wieloma osobami, które trudno byłoby podejrzewać o jakieś "lewactwo." Niestety ostatnio wszystko koncentruje się na potępianiu pedofilii, a problem jest głębszy i dotyczy funkcjonowania instytucji Kościoła. Jeśli ktoś w ogóle troszczy się o funkcjonowanie czegoś, to zakłada tym samym, że to coś jest do życia potrzebne. Wcale nie chcę, aby kościoły się wyludniły, jak jest np. w Anglii, ani tym bardziej nie zamieniałbym świątyń na magazyny do przechowywania płodów rolnych. Wiara pomaga wielu ludziom. A światli ludzie w Kościele często rozumieją, że bez jakiejś wyraźnej zmiany Kościół utraci wiernych...Choć jaki pożytek z takich, którzy modlą się pod figurą, a potem odnoszą się do bliźnich w sposób przykry.
Bardzo dobrze i bezbłędnie ujęty temat - tak przy niedzieli . Czasami pewnie ze strachu i własnej wygody zamykamy drzwi i mamy błędny światopogląd .Zamiast otworzyć ,dotknąć , poczuć by lepiej zrozumieć . Zatrzaskujemy , wyjmujemy klamkę i to nas chyba oddala od świętości . Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to , że pragniemy jasności podążając w mrok , za czarnymi sutannami Kościoła . Wierzę , że dobry wiatr odsieje ziarno od plew , cepem gdzie trzeba wymłóci i odwrócony do Kościoła wróci ! Pozdrawiam nocnie :)
UsuńDziękuję, starałem się :-)) Ja też mam nadzieję, że tak się stanie...Dopiero teraz wyświetlił się ten komentarz, dlatego zastanawiając się dalej, czy warto było ten tekst pisać, nie wiedziałem o jego istnieniu. Pozdrawiam serdecznie :-))
Usuńpewnie oberwę ale cóż " taki fajf " kogoś spoza tej planetarnej społeczności sprzecznych akcentów logiczności.
OdpowiedzUsuńa) kościół ( nie jako budowla - i nie koniecznie okazała ) to " gdzie dwóch albo trzech tam jestem między nimi.
logika sam nie możesz czuć obecności boskiej , ale obelżywe słowo na tegoż w większej grupie możesz zostać zlinczowany a nawet poćwiartowany ect.
z wyznawcami się nie negocjuje lecz stawia pytania oraz wykazuje braki konsekwencji w rozbieżności pomiędzy założeniami a efektami wpływającymi na co najmniej następne pokolenie.
prawdziwa wiara to wyszydzane spiewanie pieśni przy przydrożnych kapliczkach przez nędznych ( dla tych mijających ich w super furach kupionych za przekręty ) oraz sprzeciw najmlodszych przed holokaustem klimatycznym który dziś serwują im ślepi na argumenty
w opcjonalnym załączeniu
- https://www.deon.pl/religia/serwis-papieski/dokumenty/encykliki-franciszek/art,11,encyklika-pochwalony-badz.html (
nie chcąc zabić dyskusji innym razem odniosę się do głębszych dziedzin wydźwięku tragedii ludz(kości)
Bardzo ciekawie o tym mówisz...Ja kiedyś na wsi w letni wieczór widziałem kobiety modlące się do Krzyża przy polnej przed zachodem słońca. Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie. Niektóre były młode, ale większość potraciła już mężów, a czasem może i dzieci. Nie oceniałem ich śpiewu pod względem wokalnym. Poczułem, że to jest dla nich wielkie przeżycie...
UsuńPrzy polnej drodze
UsuńZawsze można odebrać całkiem inaczej tekst i go zinterpretować nie tak jak było w zamiarze autora;). Zdarzają się takie przypadki jak wspomniałeś w tekście i nie ma co się zabierać i wspierać że jest inaczej. Ale też zdarzają się księża z powołania prawdziwego:). Jak we wszystkim są blaski i cienie niestety.
OdpowiedzUsuńCo zaś do wątku kobiet, z którym jestem najbliżej z racji swej płci..., nie czuje się ani dotknięta, ani pominięta przez podejście takie, o ile takie faktycznie jest. Jakoś nie przywiązuje za dużej wagi do takich uwag, też, czy myślenia ludzi, którzy nie biorę czynnego udziału w moim życiu i którzy nie są mi bliscy;). Ich wolna wola, że mogą sobie myśleć największe nawet bzdury, byleby tylko nie wchodzili mi na siłę z tymi myślami w moje zycie;)
Oczywiście, że są księża z prawdziwym powołaniem i sam spotykałem takich :-) Ale pamiętam też innych. Umarła młoda dziewczyna, a ksiądz z ambony grzmi JAK TRWOGA TO DO BOGA i otwiera listę grzechów Zmarłej. A na mszy za moją babcię było prawie ciemno, bo za mało zapłaciliśmy i ksiądz włączył tylko bardzo nieliczne światła ;-) A przed pogrzebem powiedział, że nie mam Jej co żałować, bo miała swoje lata ;-)
UsuńSprawy kobiet nie mogą mnie nie interesować dopóki są one jeszcze obecne w moim życiu i niewolone...Niedługo ich nie będzie, to może przestanę się interesować ;-)
UsuńNiedługo nie będzie kobiet? Ale w ogóle czy w Twoim życiu?:))
UsuńPewnie w moim życiu :-) ...To znaczy właściwie teraz też ich nie ma. Zależy, jak to rozumieć ;-)
UsuńGdzieś tam się paletaja i przeplatają te kobiety u Ciebie jednak;)
UsuńTak bym tego nie nazywał...Jeszcze przeczytają i się obrażą, bo kto by się pałętał? ;-)
UsuńPoza tym z tego wynikałoby, że nie za bardzo są mi potrzebne, a to niekoniecznie tak jest...Danek twierdzi, że jak mocniej uwierzę, to Pan Bóg ześle mi długonogą blondynkę. :-) Ale ja w przeciwieństwie do niego nie chodzę po plaży. Nad morzem byłem ponad 30 lat temu (pomijając oczywiście tzw. kanał Angielski, który Francuzi nazywają La Manche, który pozostanie mi w pamięci bo omal tam nie utonąłem).
UsuńJa się pałętam zatem, a inne niewiasty krocza zwijanie i delikatnie jak na damy przystało;))
UsuńDlugonoga blondynka dobrze brzmi..., żeby tylko dobra była dla Ciebie to mogłaby i być dlugonoga blondynka;)
Nie zauważyłem jakiegoś pałętania ;-) Jest taki staropolski wiersz "nie wybieraj junochu oczami." Junochem, czyli młodzieńcem raczej nie jestem, choć zdarza się trzecia (a może i czwarta młodość), czego Danek jest doskonałą ilustracją, ale odnosi się to chyba w ogóle do kontaktów z płcią przeciwną jako użyteczna rada...Ale miło jak dziewczyna, jak mówił mój młody przyjaciel "sie podoba."
Usuń;)))))
UsuńJunochu;) podoba mi sie;) zapożyczę:) mam sentyment do takich słów.
Ja też :-)...Znalazłem kiedyś ten wiersz w pierwszym tomie antologii poezji polskiej Stanisława Grochowiaka.
UsuńOczywiście tak jest. To jest właśnie rzecz najważniejsza. :-) A obłuda ogromna. Nie wspomniałem o niej, żeby nie sprowadzać wszystkiego do jakiegoś moralizowania...Wielka Brytania jest państwem wyznaniowym, ale prawie bez wiernych, poza może Żydami i Arabami.
OdpowiedzUsuńDziękuję za głosy w rozmowie na poruszany przeze mnie temat . Na innym forum pewnie zdrowo bym oberwał ;-) ...Każdy z komentarzy porusza coś istotnego. Ja może niezupełnie zgadzam się z tym, że jak mnie coś osobiście nie dotyka, to nie muszę się tym interesować. Kobietą owszem nigdy chyba nie będę ;-)...Czy warto było poświęcić pół nocy na napisanie tego tekstu - nie wiem...Skłoniła mnie do tego książka pod znamiennym tytułem: "Franciszek. Papież tyran" (tak, czy jakoś podobnie się nazywa). Przeglądałem ją ostatnio siedząc na kanapie w jednej z księgarni i popijając kawkę. To książka włoskiego autora, przetłumaczona gorliwie u nas. Wywodzi on z wielkim znawstwem, że Franciszek to bardzo zły człowiek, którego ambicją było zdobycie władzy dla realizacji lewackich pomysłów przy pomocy tej samej mafii, która skrzywdziła Benedykta XVI. Już 8 lat wcześniej niewiele brakowało, aby został wybrany. Bergoglio to sztywniak i ponurak - takim go znano w Argentynie - który teraz udaje, że się dobrotliwie uśmiecha do ludzi, a krzyczy na kierowców i pomiata współpracownikami. A jak zapłacił sam za jakiś hotel, to od razu sfilmowała to telewizja, którą oczywiście wcześniej zamówił ;-) Tyle zdążyłem przeczytać, dalej już mi się nie chciało :-) Mój student, który wspomina w pracy magisterskiej dokonania wszystkich papieży w XX, powiedział mi, że Franciszka pomija ;-)
OdpowiedzUsuńPowinno być: w XX i XXI wieku.
UsuńNie wyświetlił się wcześniej jeszcze jeden komentarz, za który dziękuję :-))
UsuńCo do tych kobiet;)))..., nie napisałam, że się tym nie interesuje;). Miałam na myśli, że nie interesuje mnie zdanie innych osób w tym temacie, szczególnie kiedy jest odmienne od mojego (np uważają kobiety za niższe istoty), albo też są mi te osoby obce. W samej Polsce mamy ok 38mln, wychodzę z założenia, że liczę się ze zdaniem osób które naprawdę coś dla mnie znaczą są autorytetem, są mi bliskie, albo muszę z nimi żyć, czy też obok. Jakbym miała się przejmować tym co jakiś x czy y myśli o kobietach i brać to do siebie, wszak jestem kobietą, to życia by mi zabrakło na takie rozmowy i wybijanie komuś z głowy bzdur, a pewno i tak bym nie wybila;). Ktoś kto mnie nie zna, uważam, że mnie nie zna i cokolwiek powie na mój temat (nawet jeżeli by to był klmplement) to bzdura wyssane z palca;). Dlatego też nie interesuje mnie zdanie osób, które wypowiadają się na tematy, o których nic nie wiedza;)
UsuńSłusznie :-)...Ale, jeśli te osoby np. zmieniają prawo? ...Nie obchodzi Cię np. to, że ktoś uważa, że nie należy chodzić lewą stroną chodnika. Ale jeśli zmieni prawo tak, że nie będziesz mogła chodzić lewą stroną i będziesz musiała przeciskać się prawą? Nie jest możliwe bycie całkowicie neutralnym wobec życia politycznego i działania instytucji.
UsuńTakie osoby zaliczam do osób z którymi muszę żyć;)) i ich zdanie niestety, ale ma znaczenie. Chociaż napiszę Ci, że np taki Korwin Mikke ..., raz słuchałam go i jego zdania na temat kobiet. O matko i córko:)). Oprócz nerwa to obok tego pojawiło się u mnie takie rozbawienie i niedowierzanie w to co on mówi z tej mównicy, że śmiałam się pół dnia. Zwatpilam przy okazji w ludzi, którzy na niego głosowali..., zwatpilam jeszcze bardziej kiedy się okazało, że mój osobisty mąż na niego głosowal:)). Na szczęście mimo tego, że polityk i europoseł nawet swego czasu, to za dużego wpływu na moje zycie nie miał, oprócz rozbawienia/niedowierzanie, czy może nawet nerwa szarpnietego przez jego gadanie.
UsuńPo spodziewanym miażdżącym zwycięstwie Prawych i Sprawiedliwych sytuacja może się radykalnie zmienić. Pewne pomysły zostały jedynie chwilowo odłożone. A wtedy znajdziemy się być może w drugiej Alabamie...Jeśli tak się stanie, nie będę tego komentował, bo zrobiłem to wcześniej :-)
OdpowiedzUsuńAle nie musi wcale tak być :-)
UsuńNazumi,
OdpowiedzUsuńspedzilem kilka dni na plaży bedac nieobecny u Ciebie.
Zaintrygowalo mnie Twoje stwierdzenie ( stwierdzenie jako cos oczywistego) , że Jezus Chrystus niejako propagowal ubóstwo.
Szkoda, ze nie podparles sie Slowem z Pisma.
To co ja rozumiem, to Jezus przyszedl na ten swiat aby nie tylko nas Zbawic lecz tez aby kazdy wierzacy mial pod dostatkiem, aby mógl obdarzac innych dobrami.
Kazdy wierzacy jest osobistym ambasadorem Jezusa na tej planecie.
Jesli jak Franciszek, bedziemy biedni jak mysz koscielna nikt tak naprawde nie bedzie chcial przyjac Jezusa jako swojego Zbawce
Polska wersja nauki Jezusa inspirowana przez Franciszka to jakas chora sekciarska robota, ktora niczemu dobremu nie sluzy.
Nie wiem, czy istnieje jakaś polska wersja, o której wspominasz. Moim zdaniem nie. ;-) ...
UsuńJezus mówi wyraźnie - rozdaj wszystko to, co masz ubogim i idź za mną. A w innym miejscu Pisma powiedziane jest, że bogacz nie przejdzie przez ucho igielne i nie dostanie się do Królestwa niebieskiego. Jeśli się kocha Boga dla pieniędzy i perspektyw dobrego życia, to co taka interesowna miłość jest warta? ...I bez niego możesz opływać w dostatkach. Rozumiem, że bliski ci jest duch protestantyzmu, ale sukces materialny ma niewiele wspólnego z Panem Bogiem. Zawdzięczasz go sobie, a jeszcze bardziej innym i okolicznościom życia. Wiara może być jedynie w tym pomocna...Św. Franciszek był mądry i zrozumiał przesłanie głoszone przez Jezusa. Do tego potrzebne jest serce :-)
Ocean musi być piękny :-)
UsuńPonieważ mam sporą sympatię dla Ciebie, to powiem, że Pan Bóg promuje ludzi przedsiębiorczych, a biednych nie lubi. Ale to nie będzie prawda ;-)
UsuńNazumi, nasz dobry Bóg absolutnie promuje ludzi przedsiebiorczych.
UsuńPrzypomnij sobie gdy oczekiwal pomnozenia talarow, ktore zostawil trzem osobom.
Ci, ktorzy pomnozyli lalary zostali nagrodzeni przez Boga,
rzadko Bóg jest wyprowadzony ze spokoju, jednak lenistwo, niechec podjecia ryzyka przez trzeciego Bóg ukaral odbierajac jemu wszystko.
Nie powiedzial Bóg , biedaku damy Tobie po talarze abyc mial lepiej, oh NIE
Odebrano mu wszystko za okazane lenistwo.
Rzeczywiscie Nazumi, powinno poszukiwac sie obdarzajacego bogactwem Boga a nie szukac bogactwa dla samego bogacenia sie.
Kazda osoba powinna rozumiec doskonale te rozróżnienie.
Zapoznaj sie z fragmentem ksiegi Jana: John 10:10
I have come that they might have life and have it abundantly” (John 10:10). People often talk about God doing “exceeding abundantly, beyond all we can ask or think” (Ephesians 3:20).
Podobnie u Efezjan jak widzisz powyzej ^^^^^^^^
Nazumi, Jezus Chrystus oczekuje, ze obdarzysz koszula biedaka, ktory o to poprosi, ze kupisz potrzebujacemu kawe, czy naplenisz bak benzyna osobie, ktora autentycznie tego potrzebuje.
Jednak mowimy tutaj o wierzacych w Jezusa.
Gdy autentycznie wierzysz w Jezusa, tak jak w przytoczonym cytacie wierzysz, ze Jezus obdarzy Ciebie swoim bogactwem, masz z czego podzielic sie z potrzebujacym.
Jesli nie bedziesz sie dzielil swoim bogactwem, (ktore pochodzi od Boga) nie zaslugujesz na miano ambasadora Jezusa, wg mnie zostaniesz pozbawiony tych dobr, na ktore nie zaslugujesz.
To w odpowiedzi na Twoje przytoczenie Pisma.
Anonimowej odpisze, ze Kosciol w wykonaniu katolickim to trzymanie na szmycy tzw wiernych, ktorzy nawet nie wiedza za Bog przyszedl na Ziemie aby wierzacy żyli w dobrobycie, aby byli zawsze zdrowi.
Czy wiarę religijną da się pogodzić z duchem kapitalizmu? Chyba tak, skoro Weber analizował to zjawisko :-) Ale moim zdaniem nie wynika to bezpośrednio z przesłania ewangelicznego. Nie być leniwym, pomnażać dobra, żeby utrzymać rodzinę, nie marnotrawić zdolności, to co innego niż uprawiać lichwę i maksymalizować zyski ...Niestety ci, którzy najciężej pracują i są najmniej leniwi, najmniej też często mają. A czy Pan Bóg pomógł Kulczykowi w nagrodę za to, ze zarobił 11 miliardów? ...
UsuńNie wiesz chyba nawet, czy pomógł obecnemu prezydentowi USA...To się jeszcze okaże :-)
UsuńNazumi, Bog obiecal, ze dobra zdobyte przez niewierzacych w swoim czasie zostana przetransferowane do korzystania przez wierzacych.
UsuńJesli widzisz, ze ktos gromadzi bogactwo w sposob lichwiarski, nie dzieli sie swoim bogactwem z potrzebujacymi,
obserwuj poprzez wiare, zobaczysz, jest tylko kwestia czasu gdy te dobra znajda sie w posiadaniu wierzacych.
Bog nie moze z definicji nie wywiazywac sie ze Swoich przyrzeczen.
Gwarantuje Tobie, niewierzacy pracuja na wierzacych :)
od czasów rzymskich minęło nieco.
OdpowiedzUsuńkilka przykładów ( nie chcę tu być wzorem , czy powodem do naśladowania a tylko interpretacji )
tv ) kiedyś drogi bardzo oglądaliśmy z żoną i czekaliśmy długo.
Pewnego dnia ( 4- 5 lat pozniej ) ktoś zasobniejszy w pieniądze wymieniał na nowszy - zapłaciliśmy 1/2 kwoty i bardzo się nim cieszyliśmy
Pewnej pory dnia ktoś kogo nie było stać na taki w ogóle dostał od nas za darmo.
Sami dopiero kupiliśmy kolejny ( tym razem pierwszy nowy ).
powodzenia
i dedykacja na przesypywanie pyłu trosk
- https://www.youtube.com/watch?v=pUjE9H8QlA4 ) |
Dziękuję. Przyjemnie się słuchało i oglądało :-) ...No tak. Świat się trochę jednak zmienia.
UsuńKościól jako Instytucja jest odstręczający - tkwi w niej to, czego powinniśmy właśnie unikać : kłamstwo, pogarda, deprawacje, cynizm i wiele innych niegodnych zachowań.
OdpowiedzUsuńJaki jest motyw przewodni dla wiernych: straszenie piekłem. A właściwie to straszenie Panem Bogiem, że jest sprawiedliwy i wszystko widzi, więc mamy się bać. My-wierni, instytucja już nie ;-)
Sprawa kobiet (nie tylko w Kościele) bardzo mnie interesuje. Skąd w ogóle wzięło się pojęcie nierówności płci? Czyżby role kobiety (te zdeterminowane biologicznie) były mniej ważne od ról pełnionych przez mężczyzn? Obie płcie są przecież potrzebne, żebyśmy mogli istnieć. I jeszcze jedno: chyba niepotrzebnie się postrzega, że kobiety "walczą". O pozycję społeczną, o takie same płace na tych samych stanowiskach, itd. Sprawa polega na tym, żeby im po prostu tego "nie bronić", nie demotywować, nie patrzeć na nich jak na wybryk natury ;-) W końcu to istota tego samego gatunku Homo sapiens :-D
Kobieta w Kościele. Toż to uosobienie zła!!! Niech lepiej nie ma zdolności decyzyjnych, niech zakłada chustę na głowę (ma takie piękne, pociągające włosy) i rodzi kolejnych wyznawców. A to znowu skąd? Może z męskiej słabości? Trudno o niej nie myśleć, kiedy natura skonstruowała, żeby kochać kobiety. Należy wyeliminować, zgasić, zaciemnić własną pokusę: Apage Satanas, czyli kobieto!!
Tak dobrotliwlie mi się napisało. Ale myśl ludzka dalej już poszła, a anarchicze ramy instytucji zostały. Naukę Dobra można zawsze przeprowadzać na jakiś sposób i przemycać przy tym swoje własne wizje. Może więc należy poszukiwać Boga samotnie?
Alma
...Samotnie chyba najlepiej :-) Bo wtedy nie ma tego wszystkiego. Ale ludziom potrzebna jest wspólnota wiary. Tylko jaka? To bardzo smutne, kiedy ludzie we wspólnocie się zatracają, albo czują lęk jedni przed drugimi i czują się zniewoleni (bo są zniewoleni). Jakakolwiek wspólnota między ludźmi ma sen, kiedy człowiek nie przestaje być osobą w całej swej niepowtarzalności.
UsuńOczywiście "ma sens" ;-)
UsuńTak, odpowiedzi należy szukać w historii. Ale teraz to my tworzymy historię - więc może warto postawić sobie te pytania ponownie, aby je jeszcze raz przemyśleć - może okaże się, że pewnych rzeczy nie dostrzegaliśmy, pomimo tego, że są oczywiste? :-)
UsuńDziękuję za mądry tekst, Nezumi!
Alma
b )
OdpowiedzUsuńhttps://m.deon.pl/153/art,152,co-jezus-myslal-o-seksie-kobietach-i-malzenstwie.html
c)
http://magazynkontakt.pl/zuber-gdyby-jezus-byl-kobieta.html
d)
https://lelum.pl/franciszek-o-kobietach/
e)
https://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,36626,swiecka-kobieta-bedzie-zarzadzala-parafia-biskup-wydal-zgode.html
f) https://www.gosc.pl/doc/3085407.Biskupi-przeciwko-karaniu-kobiet-za-aborcje
ect.
- opcja ps
https://www.youtube.com/watch?v=ls2iGkKwFu4 )
Dzięki. Będę oglądał :-))
UsuńCiekawe materiały. Przeczytałam z zainteresowaniem i posłuchałam. Dziękuję!
UsuńAlma
Nazumi, jesli masz marzenie spedzac czas z dlugonoga blondynką -
OdpowiedzUsuńTwoj Ojciec w Niebie zapewnia, ze zrealizuje Twoje skryte marzenia, jesli bedziesz żył z Bogiem :)
Psalm 37:4
4Delight yourself in the LORD, and He will give you the desires of your heart.
:-D ...Można ją przecież chyba przytulić ;-) Poza tym działa zasada ekonomii wysiłku. Ale, co to szkodzi pochodzić trochę po plaży...
UsuńJa nie marzę jakoś szczególnie o długonogich blondynkach. Myślę, że już trochę piękne blondynki poznałem :-) A teraz uświadomiłem sobie, że faktycznie były długonogie...
UsuńA to o czym/kim marzysz?;)
UsuńOczywiście, że można. Tylko, że to jednak guma ;-) Dlatego Japończycy pracują intensywnie nad lalami...
UsuńO czym marzę? Myślę, że moje Przechadzki samotnego marzyciela były wyłącznie o tym, o czym marzę. 1) Jak Norwid - o świecie bez interesu; 2) O miłości...3) O tym, żeby mnie i najbliższym dopisywało zdrowie; 4) Żeby ludzie i czujące istoty mniej cierpiały; 5) Chciałbym jeszcze zobaczyć morze...
UsuńI spotkać pewna osobę :-)
UsuńJedna z tych japońskich lal potrafi nawet wyrażać 6 podstawowych emocji :-) ...Ale wszystko zmierza chyba jednak ku wirtualnym światom ...
UsuńDziękuję :-)
UsuńZdecydowanie niech się spełni;)
Usuń