Upojenie
"Ponieważ życie jest zawodne jak sen,
po co się gnębić? Wolę upijać się do
upadłego.
Tak właśnie uczyniłem wczoraj. Budząc
się, spojrzałem się wkoło. Ptak świergotał
wśród kwiatów. Prosiłem go, by mnie
powiadomił o porze roku, a on
odpowiedział mi, że żyjemy w czasie, gdy
wiosna każe śpiewać ptakom.
Ponieważ byłem bliski rozczulenia,
nalałem sobie jeszcze, by wypić, śpiewałem
aż do wschodu księżyca i na nowo straciłem
świadomość."
To wiersz Li Bo, jednego z największych poetów w całej
historii literatury, przetłumaczony dość swobodnie przez
Leopolda Staffa. Inny wielki poeta, Omar Chajjam zaprawił
swój wiersz znacznie większą goryczą. (Tu w przekładzie
nieco archaicznym Andrzeja Gawrońskiego).
"Zanim się nocą smutki zwalą na twą głowę,
Każ postawić przed sobą wino rubinowe -
Zali myślisz, głupcze gnuśny, żeś jest jak łoza
I że raz złożony w ziemię puścisz pędy nowe?"
Ze strof takich jak te próbuje się czasem wyłuskać sens
mistyczny lub niedosłowny. Jest to całkiem uzasadnione.
Wino odgrywało istotną rolę w wielu kulturach i mistycznych tradycjach.
A boski Platon napisał, że wszystkie największe dobra zawdzięczamy
upojeniu (a nie trzeźwemu stanowi umysłu). Jeśli chodzi o poezję, to
warto przywołać słowa Jana z Czarnolasu: "Widział kto kiedy poetę
trzeźwego? Nie uczyni taki nic dobrego."
Ale mnie jakoś bardziej interesuje teraz sens czysto egzystencjalny.
"Przeciw smutkom cóż pocznę.
Usnę, ale się ocknę."
- napisał inny polski poeta. Jakże wielu poetów zapiło się,
skróciło sobie wydatnie życie, a troskom nie umknęło.
I ilu bezdomnych podziela entuzjazm Li Bo, choć
nigdy nie napisali ani nie przeżyli niczego, co chociaż
trochę przypominałoby poetyckie upojenie. Potrafią
jednak nucić sobie radosną piosenkę, choć niczego nie
posiadają.
Prawdę mówiąc, gdyby nie Piotr Ratyński, który
napisał tu niedawno coś o bezskuteczności "uchlewania
się", czyli zapijania depresyjnego smutku, nie przypomniałbym
sobie tych strof. Tu nie ma horacjańskiego umiaru.
Smutek trzeba po prostu zapić.
Egzystencjalny walor upojenia wydaje mi się wątpliwy.
Alkohol nie rozprasza trosk. Daje jedynie iluzję, a ta
przynosi czasem ulgę lub radość. Całe moje doświadczenie
życiowe podpowiada mi przy tym zdanie: "Kobietom nie
radzę!" Nie mam też sympatii dla uchlewania się jako części
naszej narodowej i ludycznej tradycji, która ma nas
łączyć we wspólnotę. (Ale to już całkiem osobny temat).
Często mi się przypomina opowieść z życia Norwida
Poszedł kiedyś, chyba w Paryżu, do jakiegoś polskiego
arystokraty w nadziei, że ten zobaczy w nim poetę, albo
człowieka, który cierpi z powodu ubóstwa. Ale Pan go nie
przyjął. Powiedział tylko lokajowi:
- Dać mu wódki! -
Tak jest i dzisiaj.
Ja się jakoś uchowałem, jak to się mówi...Zdarza mi
się czasem sporo wypić w towarzystwie przyjaciół lub
nawet tylko znajomych. Ale nigdy nie byłem uzależniony
od alkoholu. Z powodów depresyjnych upiłem się kiedyś
mając szesnaście lat i nigdy już potem do tego nie
wróciłem. Mam na ten temat pewną niepotwierdzoną
naukowo teorię ;-) Wydaje mi się, że mój umysł działa
tak, jakby mój mózg sam potrafił wytwarzać jakiś eliksir
upojenia, bez przyjmowania jakiejkolwiek zewnętrznej
substancji. Nie jest to serotonina czy inny hormon, bo
niekoniecznie czuję się po tym bardziej komfortowo. Ale
zmienia to mój sposób patrzenia na życie i sprzyja
kontemplacji i jest czymś w rodzaju wewnętrznej
alchemii.
Choć sporą część życia poświęciłem tzw. pracy
naukowej, otrzymując nawet za jedną z prac nagrodę
przyznaną przez grono wybitnych filozofów ceniących
wypowiedź jasną i logicznie ustrukturowaną, większość
najbliższych uważa mnie raczej za poetę. Być może ma
to związek z tym stanem umysłu i widzeniem świata
jako nieogarnionej całości istnienia (Natury), które
pozwala mi patrzeć na świat oczami dziecka i zarazem
oczami współczucia osoby znającej cienie życia. Mam
wrażenie, że udaje mi się wychodzić poza świat zwany
realnym ku innym formom bytu, a nawet dotrzeć tam,
gdzie istnienie się kończy i panuje wieczysty mrok.
I zdarza mi się pokonywać w wędrówce w dal koleiny
czasu i przestrzeni. Może więc nie potrzeba do tego
tego alkoholu, medytacji, ani opium...



Mam wrażenie, że w tej chwili, tutaj, mało kto docenia wartość tego,
OdpowiedzUsuńco robię. Choć przecież nie zawsze tak było. Dwa dni temu moje teksty
miały jedynie 250 wyświetleń (co stanowi jakieś 10% dziennych wyświetleń
na Bloxie), a wczoraj niewiele ponad 50. Nie ma to chyba żadnego związku
z tym, o czym piszę...Ale nie będę jak pewna moja znajoma wołał:
"Słuchajcie, słuchajcie! Napisałem coś. Jeżeli macie w sobie choć krztę
kultury zobaczycie, że jest to złote jajko!" Nie ma w sobie niczego z i
instynktu kury.
M mi z ostatniego zdania umknęło ;-)
OdpowiedzUsuńStatystyki pokazują czasem dziwne rzeczy. Okazuje się, że 500 razy wyświetlano mojego bloga w tym nowym miejscu w Stanach Zjednoczonych, co stanowi 20% wszystkich wejść. A na drugim miejscu
OdpowiedzUsuńwśród odległych krain jest Australia (prawie 50). Ale temu się już tak nie dziwię ;-)
Usuń"Dwa dni temu moje teksty
miały jedynie 250 wyświetleń (co stanowi jakieś 10% dziennych wyświetleń"
:_)) B.
To miło, że tu dotarłeś i Jesteś :-))
Usuń...Statystyki bywają wymowniejsze niż cios boksera ;-)
Ciekawe statystyki:))
OdpowiedzUsuńCo do picia alkoholu, na najpopularniejszym portalu społecznościom, krąży motto o tym i brzmi mniej więcej tak:
Alkohol nie rozwiązuje problemów, za to rozwiązuje związki, rodziny, pracę. Trudno z tym się sprzeczać w niektórych przypadkach.
Co zaś do picia % przed kobiety, to u nas krąży powiedzenie brutalne, bo brutalne, ale też ciężko się z nim spierać w niektórych przypadkach: Głowa pijana, dupa sprzedana....
No tak, obiegowe prawdy mają w sobie czasem sporo zdrowego rozsądku. ..A statystyki? Wyświetlają się tu jakieś wykresy ;-) Ale od czasu, kiedy dwa lata temu jakaś poważna strona z wykresami wyceniła mój bezcenny blog na 86 tysięcy $ przestałem się już dziwić. :-)
UsuńWyliczyli mi też mój najpopularniejszy wpis "Wejście w mrok" na ponad 50 tysięcy wyświetleń. A ja nawet nie pamiętam, o czym to było ;-) I już chyba się nie dowiem...
UsuńOooo..to piękna ilość wejść :) Ja wierzę, że z czasem ten blog zyska taką samą, o ile nie większą, liczbę wiernych czytelników i komentatorów:)
UsuńA co z importem tych wcześniejszych wpisów z bloxa? Jakieś problemy?
Niestety nie udało się tego zrobić (:
UsuńOj Nazumi, odnoszę wrażenie, że zbyt wiele uwagi przywiązujesz do statystyk.
OdpowiedzUsuńJuż wspominałem, że statystyki bloxa były bardzo przesadzone chociaż nie przeczę, że na bloxie pewnie odwiedzało Twój blog więcej osób.
Ale co z tego wynika?
Jeśli nie zamierzasz dołaczać do blogu płatnych reklam, to chyba nic.
Ja miałem kilka popularnych wpisów w bloxie. Niektóre były rekomendowane na tytułowj stronie GW. W takim dniu miewałem kilka tysięcy wejść. Za 3 dni wszystko wracało do normy. I dobrze - to byli regularni czytelnicy.
Wejścia z Australii :)
Ja wchodzę codziennie , każde wejście łączy się z kliknieciem w dwa ostatnie wpisy . Z tego wynika, że jest tu jeszcze kilkunastu Twoich czytelników.
...Z jakieś dziesięć razy więcej - nawet przy całkowitym braku zaufania do bloxowych wyliczeń:-) Może jest jeszcze jakiś koala, albo kolczatka, którzy tu zajrzeli :-) Nie chodzi o statystyki, ale o czytelników.
Usuńa) https://www.youtube.com/watch?v=uD4izuDMUQA
OdpowiedzUsuńwycenianie czegoś w dolarach to jak rejs do ogrodu Hesperyd , przez zaśniedziałą nibyLandię
fundowany przez ostatniego z królów polskich.
b) blox był, pozostały wspomnienia , zaś żadna platforma z innym niż krajowe (.pl) nie da ci popularności w rodzimym języku. Wielokrotnie tłumaczyłem to na forum, nikt nie brał na poważnie przedstawianych różnych argumentów.
c) zasięgi na poziomie 30 mln są w ciągu pół roku do osiągnięcia , ale nie w językach słowiańskich czy językach nowo przyjmowanych krajów UE.
d) w grupie języków łużyckich zasięgi do 20 mln.
e) koszt napojów wyskokowych akumulowany przez 4 lata da możliwość zakupu : porządnej maszyny do pisania i nowego kompa. Bez nich pisanie czegokolwiek nie ma sensu.
f) polonusi chętnie czytają z domeny (com) o kraju pochodzenia, statystyki jednak są niezbyt zachęcające ponieważ każde kolejne pokolenie po coraz mniej się identyfikuje z państwem przodków. Zresztą spoglądając na jakość kandydatów do zarządzania w tej opuszczonej przez rozum krainie której wyborcy wciąż szykowali ten sam los ( licząc czas spokoju wśród ludzi - od ani jednego dnia bez wojen od teoretycznego zakończenia II wŚ - wszak spór o Kuryle wciąż trwa w najlepsze - okazuje się że wedle jednych danych nie było ani jednego dnia bez konfliktu , zaś innych ledwie dwadzieścia sześć dni ).
g) tak prymitywna struktura społeczna nie jest w stanie sama ze sobą się harmonijnie rozwijać nie mówiąc o mieszkańcach innych planet nawet w tym układzie.
żeby nie było że poza defetyzmem nie ma niczego rozwojowego
- jeśli USA skończy ewolucyjne yolo wywoływania konfliktów aby zarabiać na surowcach zacznie się dziać sensownie na ogarniętych pożogą krainach
- ZSRR ( znaczy się ten pokraczny kraj zwany Rasija ) odstosunkuje się od: Syrii, Kolumbii i ćwierci setki innych państw w tej części kontynentu Europ(ejskiego) zacznie się rozwój
- w sumie poza powyższymi jeszcze wykasowałbym Niemcy( które zaczęły fałszować swój udział w obu wojnach światowych ) oraz Szwecję za czasy potopu oraz za impertynencję Czechy i co do zasady rozwój ludzi w basenach Morza Śródziemnego oraz Bałtyku sta(wałby) się dość wartościowy.
- https://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/rotator/za-czterdziesci-pare-lat-jesli-dobrze-pojdzie/
- nie jestem anty-amerykański , ale pro kontynentalny, stąd do chwili gdy nie oddadzą plemionom indiańskim ( Pierwszych Narodów ) ziemi wydartej równia pochyła fiaska ewolucyjnego sama prowadziła (będzie) ku kresowi twory irracjonalne
Jeśli wśród blogerów brakuje kasy na tworzenie przygotujcie fundusz rozwijania form elektronicznych.
Mnie pisać się nie chce, zresztą jeśli miał(bym) płacić podatki które trafiały(by) w formie luksusowych limuzyn za kolejne 2 mln do kasty politycznych obłąkańców , urągało(by) to mojemu poczuciu godności. Pieniądze są wciąż bez wartości ( dla mnie ) dlatego to czasy ułudy i iluzji posad oraz miejsca w spleśniałych kuriozalnym przepychem annałach historycznych .
Poeci nie są filozofami. Filozofia nie jest nauką. A liryka nie jest z tej planety.
- https://www.youtube.com/watch?v=T8yEdNx4dB0 )
Twój komentarz jest tak bogaty, że trudno mi będzie na wszystko odpowiedzieć. Na alkoholu nie oszczędzę, ponieważ piję go tylko wtedy, kiedy mi go stawiają, a kiedy poczęstowałem kiedyś znajomego kieliszkiem brandy, to potem musiałem resztę wylać, bo nie mam lodówki...
Usuń"Poeci nie są filozofami. Filozofia nie jest nauką. A liryka nie jest z tej planety." Ładnie powiedziane :-) Wszystko, co najpiękniejsze, także liryka, jest nie z tego świata :-) Filozofia nie jest nauką. Niestety filozofia wartości i refleksja egzystencjalna jest eliminowana z uniwersytetów przez ludzi, którzy brzydzą się kontemplacją (która jest istotą filozofii) a z tzw. działalnością naukową wiążą nadzieję na zrobienie osobistej kariery i osiągnięcie stanowisk i godności.
filozofie( różne) to dziedziny intelektualne. Dla ponad 90% - zapracowanych odbiorców są co do zasady zbędne ( ważniejsze jest codzienne przetrwanie ). Akademicka forma wobec obecnej natury rozwoju młodszych pokoleń jest po prostu zbyt płytka. Wykład od 2 roku w większości kierunków powinni w połowie prowadzić już studenci. Wskazując najciekawsze trendy dotąd pomijane przez durnowate programy nauczania. Ponadto powinna być pula ( nie tylko finansowa ) dla upodmiotowienia najwartościowszych prelegentów. Wartością są nie tyle wspomnienia, lecz możliwości rozwoju innych. Stąd nieśmiertelność to miejsce w "umysłach" zafascynowanych niezwykłością wykładających piękno marzeń o godności , czy niezwykłości przemyśleń o ideale humanitaryzmu w epoce trywialności.
UsuńJa mam dwie natury. Wybitny logik i filozof profesor Marian Przełęcki wróżył mi ogromną karierę naukową. Ale profesor Ija Lazari Pawłowska w duchu bardziej realistycznym była zdania, że to środowisko mnie "zadepcze", mimo, że jak napisała jako filozof (i jako człowiek) jestem "delikatny i głęboki", a moja twórczość "wnosi istotny wkład w wiedzę humanistyczną"...W każdym razie przeszedłem trening racjonalnego i logicznego myślenia. (Promotor mego doktoratu był matematykiem)...
UsuńNa temat mojej twórczości poetyckiej opowiem jedynie anegdotę. Kiedy miałem 16 lat byłem sekretarzem pewnej grupy poetyckiej. Uważano mnie tam za nadzwyczajny talent, co wyrażało się w aktach dość niekiedy kwiecistych - ktoś nazwał mnie inkarnacją Słowackiego, ktoś inny przyrównywał do Rimbauda...albo do Rafała Wojaczka ;-) Ale ojciec mój poczuł się tym zaniepokojony, bo wracałem do domu późno i nie zawsze trzeźwy. I kiedy pewna poetka i psycholog z tej grupy zadzwoniła do mnie, odebrał telefon i nakrzyczał na nią, że jestem niepełnoletni i nie wolno mnie demoralizować i molestować. (Rzeczywiście ukrywałem przed nimi swój wiek). I w ten sposób mój kontakt ze środowiskiem poetyckim urwał się na wiele lat...Ostatnio na Bloxie mój blog zajmował przez najdłuższy czas drugie miejsce w dziale poezji (był też i na pierwszym), choć liryki było tam stosunkowo niewiele.
Myślę, że to połączenie dwóch tak rozbieżnych uzdolnień i zainteresowań jest jednak czymś rzadkim. Pozwala mi to na uprawianie różnych rodzajów twórczości.
Przeceniasz możliwości studentów, bo pewnie dawno ich nie widziałeś ;-) Często osiągają nieprawdopodobne intelektualne i emocjonalne mielizny, i prawie nic się już od nich obecnie nie wymaga...Spotykam wśród nich mądrych i wrażliwych ludzi, z którymi można otwarcie dyskutować, ale w całej masie to jest naprawdę tragedia...Uważają zwykle wojny za największe dobrodziejstwo ludzkości i popierają kabotynów w rodzaju Korwina Mikke. Albo gadają, że Hitler po raz pierwszy zjednoczył Europę ;-) Nie tylko filozofia nie jest ludziom potrzebna. Psychologia też nie. Poezja, muzyka, kultura. Wystarczy, że mają korporacje i hulajnogi ;-) ...
UsuńCzy wiesz, że w grupie wiekowej 18-23 większość popiera tzw. Konfederację, czyli Korwina, faszystów (zwących się narodowcami) i resztę czeredy? (Nie wiem jak jest wśród samych studentów). Ale to jest zatrważające i świadczy o jakimś upośledzeniu funkcji krytycznego myślenia...To oni mają prowadzić te wykłady dla profesorów? Jak za tzw. komuny (przed Gomółką), kiedy profesura drżała przed młodymi stalinowcami, którzy byli niesłychanie wprost kreatywni...
Usuńw normalnym " podmiocie " narodowym pierwsze wybory oraz ciąg do 25 powinny się odbywać rodzinnie. Głosowanie w oparach opioidów, reklamowanych cuchnących energetyków czy pod "wpływem" wśród podobnych indoktrynowanych przez płytkie hasła dla niezwykle podatnych na pustkę kiczowatych spotów ma wskazywać jakość kształcenia w obecnej modzie na parady ( od tęczowych po narodowe ) ? Myślenie krytyczne nie ma możliwości zastosowania w obecnej koncepcji " bogacenia " siebie nie bacząc na toksyczne trendy upośledzania kolejnych roczników brakiem znajomości podstaw obrachunkowych. Ciekawe ile z tego co jest wokół jest na bezdenny kredyt ?
Usuństudiujący nie są tożsami ze studentami. Studiujący opłaca studia i nie interesuje się (co do zasady ) rozwojem nurtów ewolucji intelektualnej humanistycznej koncepcji kreacji. Publikacje mają za zadanie spowodować tylko pojawianie się tytułów oraz gratów. Student podważa obecną miarę dekompozycji myśli kreatywistycznej. Kreowanie nurtów warunkujących rozwój, który ) to ( w normalnym państwie da(wa)łby rozkwit dyskusji o idealistycznym toku rozwoju ( w tysiącleciu , w okresie 5 tysięcy lat ect. ) oraz nie stawał(by) się polem do walk o apanaże. Ten kraj to ponury żart pustych słów przesiąkniętych obietnicami oraz łzami walczących o przeżycie kolejnych dni.
spoglądając z innej płaszczyzny ...
https://www.youtube.com/watch?v=wpGp_jmqBJ4
Z tego, co piszesz wynika, że nie należy bagatelizować woli, a wtedy można uniknąć wielu nieszczęść :-)
OdpowiedzUsuńTo bardzo miła niespodzianka :-))) ...Choć nie liczę na to, że nagle jakieś mrówki lub pszczoły pojawią się na tym pustkowiu i przeczytają ten tekst.
OdpowiedzUsuńDziękuję :-)) ...Choć mam jeszcze jakąś nadzieję na wypełnienie blogowego Archiwum. :-)
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuje i również pozdrawiam. :-)
OdpowiedzUsuń"(...), a nawet dotrzeć tam gdzie istnienie się kończy i panuje wieczysty mrok".
OdpowiedzUsuńTwój niezwykły umysł i nieogarniona wyobraźnia z łatwością przebiegające niezgłębione terytoria mroku, z równą łatwością przeniknąć mogą do Krainy Światła. Przeniknąć i przyjrzeć się tej przestrzeni i jej Jestestwu. Dlaczego nie Tam?